Cza­sem zas­ta­nawiam się nad sobą. Nad kro­kami ,kto­rymi podążam. Nad tym czy po­win­nam być dum­na z te­go kim te­raz jes­tem, czy po­win­nam ka­tować siebie, za to, którą dro­ge wyb­rałam, którą drogą właśnie kroczę za­dając nieświado­mie rany.


cza­sem-zas­­nawiam ę-nad-sobą-nad-kro­kami-kto­rymi-podążam-nad-tym-czy-po­win­nam-być-dum­na-z-te­go-kim-te­raz-jes­tem-czy
aniolupadly181010cza­semzas­ta­nawiam sięnadsobąnadkro­kamikto­rymipodążamtymczypo­win­nambyćdum­nate­gokimte­razjes­temka­towaćsiebiezatoktórądro­gewyb­rałamdrogąwłaśniekroczęza­dającnieświado­mieranycza­sem zas­ta­nawiam sięzas­ta­nawiam się nadnad sobąnad kro­kamikto­rymi podążamnad tymtym czyczy po­win­nampo­win­nam byćbyć dum­nadum­na zz te­gote­go kimkim te­razte­raz jes­temczy po­win­nampo­win­nam ka­towaćka­tować siebiektórą dro­gedro­ge wyb­rałamktórą drogądrogą właśniewłaśnie kroczękroczę za­dającza­dając nieświado­mienieświado­mie ranycza­sem zas­ta­nawiam się nadzas­ta­nawiam się nad sobąnad tym czytym czy po­win­namczy po­win­nam byćpo­win­nam być dum­nabyć dum­na zdum­na z te­goz te­go kimte­go kim te­razkim te­raz jes­temczy po­win­nam ka­towaćpo­win­nam ka­tować siebiektórą dro­ge wyb­rałamktórą drogą właśniedrogą właśnie kroczęwłaśnie kroczę za­dająckroczę za­dając nieświado­mieza­dając nieświado­mie rany

To nie pog­rzeb To kurha­ny Co nad łąką Suną wolno Otu­lona mgła wo­koło Wle­wa mie­dzy drze­wa Nad mo­giłą Czy­ni okrąg Tędy szły Na­rodów tłumy Nad je­zioro Czy­nić cza­ry Płynie or­szak Z da­wien mglis­ty Nad je­zioro - W noc Kupały To ja po­win­nam być tam gdzie Ty. To ja po­win­nam całować us­ta Jego. To ja po­win­nam o Nim śnić, a ty zab­rałaś mi Go całego. Myśłałam, że to przez­nacze­nie, że już nie prze­minie, a Ty Weszłaś w me życie i uk­radłaś każdą cudną chwilę.Zas­ta­nawiając się nad sen­sem życia po­win­niśmy się sku­pić na in­tensyw­nym myśle­niu. Co w większości przy­pad­kach ro­bimy. Lecz czy na pew­no pot­rzeb­ny jest do te­go chaos?- Chaos myśli? Czy jet dla nas sa­mych bez­pie­czny? Czy zwykłe złudze­nie może oka­zać się real­nym spoj­rze­niem na świat? Ja­ko oso­ba myśląca, po­win­nam pa­nować nad emocjami.Zro­biłam dwa błędy: naj­pierw sta­rałam się po­kazać wszys­tkim, że jes­tem sil­na i nikt nie jest mi pot­rzeb­ny. Po­tem spot­kałam osobę, której w końcu chciałam po­wie­dzieć, że tak nap­rawdę bar­dzo ko­goś pot­rze­buję. Te­raz jes­tem sa­ma, bo wszys­cy myślą, że jest mi z tym dob­rze. A oso­ba, którą wyb­rałam… aku­rat nie pot­rze­bowała ni­kogo potrzebującego.Czy nig­dy nie zas­ta­nawiał się pan nad tym, dlacze­go chmu­ry i drze­wa, złotog­niade je­sienią, bu­re zimą, ten pejzaż dek­li­nowa­ny przez po­ry ro­ku, dlacze­go wszys­tko wa­li w nas pięknem jak młotem, ja­kim pra­wem tak się dzieje? Prze­cież po­win­niśmy być czar­nym prochem międzyg­wiez­dnym, strzępa­mi mgławi­cy Psów Gończych, prze­cież normą jest hucze­nie gwiazd, po­top me­teorów, próżnia, ciem­ność, śmierć...