Czas nie mi­ja. I nie cy­ka. To my mi­jamy, a cy­kają nasze ze­gar­ki. Tak sa­mo cicho i nieubłaga­nie jak słońce, wstające na wschodzie i zachodzące na zachodzie, czas pożera his­to­rię. Niszczy wiel­kie cy­wili­zac­je, pod­gry­za daw­ne pom­ni­ki, pochłania po­kole­nie za po­kole­niem. Dla­tego właśnie mówi­my o „zębie cza­su”. Bo czas nad­gry­za i przeżuwa, a między je­go trzo­now­ca­mi jes­teśmy my.


czas-nie mi­ja-i nie cy­ka-to my mi­jamy-a cy­kają-nasze-ze­gar­ki-tak ­mo-cicho-i nieubłaga­nie-jak słoń-wstają
jostein gaarderczasnie mi­jai nie cy­kato my mi­jamya cy­kająnaszeze­gar­kitak sa­mocichoi nieubłaga­niejak słońcewstającena wschodziei zachodzącena zachodzieczaspożerahis­to­rięniszczy wiel­kiecy­wili­zac­jepod­gry­zadaw­nepom­ni­kipochłaniapo­kole­nieza po­kole­niemdla­tego właśniemówi­myo „zębiecza­su”bo czasnad­gry­zai przeżuwaa międzyje­gotrzo­now­ca­mijes­teśmymyczas nie mi­jaa cy­kają naszenasze ze­gar­kitak sa­mo cichocicho i nieubłaga­niei nieubłaga­nie jak słońcewstające na wschodziena wschodzie i zachodzącei zachodzące na zachodzieczas pożerapożera his­to­rięniszczy wiel­kie cy­wili­zac­jepod­gry­za daw­nedaw­ne pom­ni­kipochłania po­kole­niepo­kole­nie za po­kole­niemdla­tego właśnie mówi­mymówi­my o „zębieo „zębie cza­su”bo czas nad­gry­zanad­gry­za i przeżuwaa między je­goje­go trzo­now­ca­mitrzo­now­ca­mi jes­teśmyjes­teśmy mya cy­kają nasze ze­gar­kitak sa­mo cicho i nieubłaga­niecicho i nieubłaga­nie jak słońcewstające na wschodzie i zachodzącena wschodzie i zachodzące na zachodzieczas pożera his­to­riępod­gry­za daw­ne pom­ni­kipochłania po­kole­nie za po­kole­niemdla­tego właśnie mówi­my o „zębiemówi­my o „zębie cza­su”bo czas nad­gry­za i przeżuwaa między je­go trzo­now­ca­mije­go trzo­now­ca­mi jes­teśmytrzo­now­ca­mi jes­teśmy my

os­tatnie przebłys­ki słońca promieni zni­kają powoli za­powiadając hucznie czas odejścia opa­dający liść tak wiele znaczący zna­ne nam miej­sca ogarnął już kurz za­pom­niane his­to­rie powlókł na skrzydłach czas wie­czor­ny wiatr otu­lił mi dusze wal­cząc czu­je bra­ki energii ta­ka za­baw­na gra do­tycząca życia wal­czę w niej tyl­ko dla zwycięstwa Wszys­tkie no­we re­ligie są dla mnie fałszy­we po­nieważ wy­wodzą się z te­go co na­zywa­my cy­wili­zacją. Cy­wili­zac­ja trwa przez 10 ty­sięcy lat, pod­czas gdy człowiek is­tnieje na ziemi od mi­lionów lat.Odczwartoczerwczyzm Po­kole­nie jot pe dwa Czas skurwysyństwa cicho zat­ra­cam się w krzy­wiźnie twe­go ciała tonę w ciep­le ra­mion ukołysa­ny szeptem ginę otoczo­ny gład­kością ud zes­po­lony z tobą jed­no ciało wspólny oddech upa­jam się tym de­likat­ny rytm nas unosi pod­da­ni te­mu poz­by­wamy się wstydu czas się zatrzymał jes­teśmy tyl­ko my nasze sple­cione ciała i żar zachłan­ne pocałunki krwa­we bruz­dy na plecach ury­wane słowa i oddech nie ma nic jes­teśmy my Bez­sens istnienia Czas nie ogarnięty Wy­miar nie­rzeczy­wis­ty Tło na­dal ta­kie blade Cały czas krzyczę o ratunek Nies­te­ty nic nie po­radzę Każdy ma pra­wo zabłądzić Cza­sem tak tu jest  I na­dal nie wiem co da­lej Trwając w tym cza­sie Chcę ci po­wie­dzieć Że kocham CIĘ Nikt nie wy­biera tak na prawdę gdzie się rodzi, pośród ja­kiej cy­wili­zac­ji, re­ligii, kul­tu­ry, ja­kim języ­kiem będzie mówić. Nie wiń więc ich za to, co z ni­mi zro­biły pop­rzed­nie po­kole­nia i korze­nie. Nikt nie ma od­wa­gi i siły aby w po­jedynkę sadzić się na wy­rywa­nie tych korzeni.