Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.


cze­go ę-boję-boję ę-stra­ć-ludzi-których-kocham-boję-ę-że ko­lej­ny-raz-mi ę-to przy­darzy-boję ę-­­noś-boję ę
nieistniejącacze­go siębojęboję sięstra­cićludziktórychkochambojęsięże ko­lej­nyrazmi sięto przy­darzysa­mot­nościkiedyśobudzići zdaćso­biesprawęz te­goże ni­kogojużprzymnienie majutradru­giegoczłowiekaświatacze­go się bojęboję się stra­cićstra­cić ludziktórych kochamboję sięże ko­lej­ny razraz mi sięmi się to przy­darzyboję się sa­mot­nościboję się kiedyśkiedyś obudzićobudzić i zdaći zdać so­bieso­bie sprawęsprawę z te­goże ni­kogo jużjuż przyprzy mniemnie nie maboję się jutraboję się dru­giegodru­giego człowiekaboję się świataboję się stra­cić ludziże ko­lej­ny raz mi sięraz mi się to przy­darzyboję się kiedyś obudzićkiedyś obudzić i zdaćobudzić i zdać so­biei zdać so­bie sprawęso­bie sprawę z te­goże ni­kogo już przyjuż przy mnieprzy mnie nie maboję się dru­giego człowieka

Boję się pająków, boję się miłości i obojętności, boję się śmier­ci i życia.. boję się. Ten strach sta­je się de­finicją mo­jego życia. Mo­ja pa­nika spra­wia, że umarłam cho­ciaż na­dal żyję KO­NIEC, czas rozłożyć skrzydła i wznieść się po­nad strach, czas zacząć żyć z odwagą. Naj­lep­szym le­kar­stwem oka­zuje się wiad­ro przy­jaźni, łyżeczka wspar­cia i szczyp­ta wiary. Po raz ko­lej­ny dziękując Ci za to że jes­teś ! Nie boję się pająków. Prze­cież nig­dy żaden nie zro­bił mi krzyw­dy. Nie boję się ciem­ności. Prze­cież zaw­sze po omac­ku od­najdy­wałam drogę. Nie boję się burzy. Prze­cież po niej zaw­sze przychodziło słońce. Dziś boję się miłości…Niekiedy ra­niącej bar­dziej niż pająki, ciem­ność i słońce.Wiesz Ta­to cze­go boję się najbardziej? Boję się,że mężczyz­na,które­go ob­darze zaufa­niem i miłością okaże się al­ko­holi­kiem, tak jak Ty...Lu­bię sa­mot­ność kon­tro­lowaną. Lu­bię włóczyć się po mieście. Nie boję się, że przyjdę do pus­te­go mie­szka­nia i sam położę się do łóżka. Boję się, że nie będę miał za kim tęsknić, ko­go kochać. Pot­rze­buję ciepła i bliskości.Nie boję się wcale tych grubych i długowłosych ludzi. Boję się raczej tych innych, bladych i wysmukłych.Zaw­sze mnie py­tają, czy nie boję się, że pew­ne­go dnia stwier­dzę, że nie mam już żad­ne­go po­mysłu na film. To mi nie gro­zi. Boję się cze­goś zu­pełnie in­ne­go – że umrę za­nim zdążę sfil­mo­wać wszys­tkie mo­je pomysły.