Cze­kam na miłość, która przyj­dzie znikąd i nag­le roz­grze­je mo­je zmarznięte ser­ce. Której nie będę ocze­kiwała, po pros­tu na nią wpadnę. Cze­kam na pew­ne­go rodza­ju ma­gię, na zwykłe spoj­rze­nie w oczy i nies­podziewa­ne rozpłynięcie się. Na coś, co mnie dot­knie i wy­budzi ze snu emoc­jo­nal­ne­go. Uczu­cie, które­go nig­dy nie zap­la­nuję, które zas­koczy mnie samą. Czy to oz­nacza, że już zaw­sze będę samotna?...


cze­kam-na miłość-która-przyj­dzie-znikąd-i nag­-roz­grze­-mo­-zmarznięte-ser­-której nie będę-ocze­kiwała-po pros­-na ą
fallinacze­kamna miłośćktóraprzyj­dzieznikądi nag­leroz­grze­jemo­jezmarznięteser­cektórej nie będęocze­kiwałapo pros­tuna niąwpadnęcze­kam na pew­ne­gorodza­juma­gięna zwykłespoj­rze­niew oczyi nies­podziewa­nerozpłynięciesięna cośco mniedot­kniei wy­budzize snuemoc­jo­nal­ne­gouczu­cie które­gonig­dynie zap­la­nujęktórezas­koczymniesamączyto oz­naczaże jużzaw­szebędęsamotnacze­kam na miłośćktóra przyj­dzieprzyj­dzie znikądznikąd i nag­lei nag­le roz­grze­jeroz­grze­je mo­jemo­je zmarzniętezmarznięte ser­cektórej nie będę ocze­kiwałapo pros­tu na niąna nią wpadnęcze­kam na pew­ne­go rodza­jurodza­ju ma­gięna zwykłe spoj­rze­niespoj­rze­nie w oczyw oczy i nies­podziewa­nei nies­podziewa­ne rozpłynięcierozpłynięcie sięco mnie dot­kniedot­knie i wy­budzii wy­budzi ze snuze snu emoc­jo­nal­ne­gonig­dy nie zap­la­nujęktóre zas­koczyzas­koczy mniemnie samączy to oz­naczaże już zaw­szezaw­sze będębędę samotnaktóra przyj­dzie znikądprzyj­dzie znikąd i nag­leznikąd i nag­le roz­grze­jei nag­le roz­grze­je mo­jeroz­grze­je mo­je zmarzniętemo­je zmarznięte ser­cepo pros­tu na nią wpadnęcze­kam na pew­ne­go rodza­ju ma­gięna zwykłe spoj­rze­nie w oczyspoj­rze­nie w oczy i nies­podziewa­new oczy i nies­podziewa­ne rozpłynięciei nies­podziewa­ne rozpłynięcie sięco mnie dot­knie i wy­budzidot­knie i wy­budzi ze snui wy­budzi ze snu emoc­jo­nal­ne­goktóre zas­koczy mniezas­koczy mnie samąże już zaw­sze będęzaw­sze będę samotna

Cze­kam na Ciebie. Dzień się zdaje Ciem­nym, roz­wleczo­nym borem, A ja wciąż cze­kam na tę jasną porę, By maj mi w końcu za­jaśniał majem... I cze­kam -- słońce nie wstaje... Aż ciężkim, par­nym wieczorem Dot­knęły mnie wil­gotne dłonie, Nies­te­ty, nie two­je!... czekałem...Cze­kam ... Ale nie przychodź Będzie cu­dow­nie Ser­ce roz­piep­rzy mi żeb­ra z tęskno­ty Mózg wy­leje mo­je mys­li na stół Wiesz jak ma bo­leć ... Żeby za­bić Żeby zra­nić Dziś mnie już nie wypijesz Nie na­pełnisz ... Nie na­sycisz się spełnieniem. Cze­kam na Ciebie Ale ty nie przyj­dziesz I dob­rze ... Bo lu­bię cier­pieć Cze­kając na Ciebie...Dziś, kiedy na mnie spoj­rzał, zas­ta­nawiałam się, czy mo­je oczy również wyg­la­dały tak sa­mo jak Je­go. Czy były prze­pełnione tym sa­mym blas­kiem, tym sa­mym dob­rem i spo­kojem. Później stwier­dziłam, że w Je­go do mnie skiero­wanym spoj­rze­niu było ty­le piękna i dob­rej emoc­ji, że chy­ba nig­dy nie będę w sta­nie Go w tej rzeczy dogonić.choć byś odszedł.. będę cze­kać tu... jak wier­ny duch....... będę cze­kać tu... przez wiek cały... będę cze­kać tu... proszę za­pamiętaj że nie uciek­niesz mi już, na­wet w prze snu bo ja do końca będę cze­kać tu !!! Uśmiech dziecka. Rumieńce. Drżenie rąk. Niewin­ne spojrzenie. Oto ja. Przez mo­ment pat­rzysz mi pros­to w oczy. Słyszysz to? Weź mnie na ręce. Proszę, ug­ryź mnie w szyję. Cze­kam na two­je zachłan­ne usta Na moim karku. Cze­kam na two­je moc­ne dłonie Na mo­jej skórze. Weź mnie so­bie w prezencie. Oto ja. Opuszczam powieki. Tyl­ko nie mów nikomu.szu­kam poez­ji która bru­tal­nie rzu­ci mnie na kolana bez naj­mniej­sze­go na­wet cienia wątpliwości... szu­kam kil­ku wersów które roz­paczli­wie dadzą do zro­zumienia... - no właśnie Ty. gdzie słowa które opiszą drżenie rąk bi­cie ser­ca roz­pa­lone czoło nieos­wo­jone myśli czające się gdzieś w kąci­ku ro­zumu? przy­cup­nięte... gdy­byś mógł być naj­piękniej­szym słowem... al­bo cho­ciaż wierszem