Cze­mu go jeszcze się nie pod­dała? Hmm...Za dużo jej dał, żeby mogła przes­tać. Zbyt wiele ją nau­czył. Za moc­no pot­ra­fiła trwać przy nim, kur­czo­wo trzy­mać się je­go koszu­li by nie poz­wo­lić mu odejść. Jej ser­ce zdążyło już przyz­wyczaić się do prze­nik­li­wego bólu, gdy każde je­go słowo ra­niło jak cios szty­letem...Za bar­dzo go kochała..


cze­mu-go jeszcze ę-nie pod­dała-hmmza-żo-jej-dał-żeby-mogła-przes­ć-zbyt wiele-ją nau­czył-za moc­no-pot­ra­fiła-trwać
agusia96cze­mugo jeszcze sięnie pod­dałahmmzadużojejdałżebymogłaprzes­taćzbyt wieleją nau­czyłza moc­nopot­ra­fiłatrwaćprzynimkur­czo­wotrzy­mać sięje­gokoszu­liby nie poz­wo­lićmu odejśćjej ser­cezdążyłojużprzyz­wyczaić siędo prze­nik­li­wegobólugdykażdesłowora­niłojak ciosszty­letemzabar­dzogo kochałacze­mu go jeszcze sięgo jeszcze się nie pod­dałahmmza dużodużo jejjej dałżeby mogłamogła przes­taćzbyt wiele ją nau­czyłza moc­no pot­ra­fiłapot­ra­fiła trwaćtrwać przyprzy nimkur­czo­wo trzy­mać siętrzy­mać się je­goje­go koszu­likoszu­li by nie poz­wo­lićby nie poz­wo­lić mu odejśćjej ser­ce zdążyłozdążyło jużjuż przyz­wyczaić sięprzyz­wyczaić się do prze­nik­li­wegodo prze­nik­li­wego bólugdy każdekażde je­goje­go słowosłowo ra­niłora­niło jak ciosjak cios szty­letemzaszty­letemza bar­dzobar­dzo go kochałacze­mu go jeszcze się nie pod­dałahmmza dużo jejdużo jej dałżeby mogła przes­taćza moc­no pot­ra­fiła trwaćpot­ra­fiła trwać przytrwać przy nimkur­czo­wo trzy­mać się je­gotrzy­mać się je­go koszu­lije­go koszu­li by nie poz­wo­lićkoszu­li by nie poz­wo­lić mu odejśćjej ser­ce zdążyło jużzdążyło już przyz­wyczaić sięjuż przyz­wyczaić się do prze­nik­li­wegoprzyz­wyczaić się do prze­nik­li­wego bólugdy każde je­gokażde je­go słowoje­go słowo ra­niłosłowo ra­niło jak ciosra­niło jak cios szty­letemzajak cios szty­letemza bar­dzoszty­letemza bar­dzo go kochała

Po­moc­ne może być przy­pom­nienie so­bie gorzkiej praw­dy, że gdy cudza wa­da szczególnie moc­no ko­goś iry­tuje, oz­nacza to, że nie nau­czył się jeszcze ak­cepto­wać jej u siebie.Naj­gorzej się czuję gdy każde­go dnia mówisz mi o tym jak bar­dzo ją kochasz. Gdy mówisz mi że nie masz od­wa­gi po­wie­dzieć po­wie­dzieć jej ja­ka jest wspa­niała. Ja ci mówię żebyś próbo­wał, żebyś był szczęśli­wy. I nie chcesz być szczęśli­wy bo nie ma jej przy to­bie. Nie widzisz że płaczę, nie poz­wolę ci zo­baczyć moich łez. I szty­letów które każde­go dnia wbi­jasz w mo­je serce...Miała dość te­go przytłaczające­go uczu­cia, które nie da­wało jej od­dychać. Pragnęła wyr­wać się.. Uciec z otaczającej ją pus­tki i po­kazać, że pot­ra­fi, że chce, że może. Nie chciała się pod­dać i czuła, że jest w trak­cie zbiera­nia sił, które poz­wolą jej ruszyć do przo­du. Ale ug­rzęzła tak bar­dzo w przeszłości, że każdy krok wy­magał nieludzkiego wy­siłku. Kiedyś by się pod­dała. Kiedyś.Nie teraz.Myślała, ze pęknie jej ser­ce, gdy wy­powie­działa te słowa, że się nie pod­niesie... Nie zro­biła te­go od ra­zu. Że nie ma dla ko­go już żyć... Te­raz wie, że ma. Że za­pom­ni, jak to jest się uśmie­chać... Uśmie­cha się nadal. Że zwątpi w to, co rodzi­ce wpa­jali jej od lat... A ona da­lej tak sa­mo moc­no wie­rzy w dru­giego człowieka. A ser­ce? ...ser­ce jej pękło.Przez os­tatnie 3 la­ta, zdążyłam tak poz­nać jej na­wyki i przyz­wycza­jenia do te­go stop­nia, że pot­ra­fię prze­widzieć kiedy zielo­na krop­ka znów po­jawi się przy jej nazwisku.Pot­ra­fiła być łagod­na, czuła i uległa, prze­konał się, że ta sa­ma ko­bieta pot­ra­fi być dla dwu różnych mężczyzn kimś in­nym. Za­kochała się i jak gdy­by scho­wała pa­zury, a ut­ra­ciw­szy daw­ny swój egoizm była te­raz wzruszająco bez­bron­na, jak wszys­cy, którzy kochają bar­dziej, niż są kochani.