Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..


cze­mu-tak ę-dzieję-cze­mu-mo­-ser­-pus­tką-wieję-nic-nie czuję-jak w odrętwieniu-było-tak-dob­rze-a znów-trwam-w oziębieniu
i'm nothingcze­mutak siędziejęmo­jeser­cepus­tkąwiejęnicnie czujęjak w odrętwieniubyłotakdob­rzea znówtrwamw oziębieniunie mogłozostaćmo­japsychi­kanie możete­musprostaćchy­bajed­nakśmierćmoimprzeznaczeniemsmu­teki pus­tkana ser­cukamieniemnie zwy­ciężęz chorobąnie pot­ra­fiębyćsobątomnieata­kujejest dob­rzea nag­lejest źlektoto wiecze­mu tak siętak się dziejęcze­mu mo­jemo­je ser­ceser­ce pus­tkąpus­tką wiejęnic nie czujębyło taktak dob­rzea znów trwamtrwam w oziębieniucze­mu nie mogłonie mogło taktak zostaćcze­mu mo­jamo­ja psychi­kapsychi­ka nie możenie może te­mute­mu sprostaćchy­ba jed­nakjed­nak śmierćmoim przeznaczeniemsmu­tek i pus­tkamoim na ser­cuna ser­cu kamieniemcze­mu nie zwy­ciężęnie zwy­ciężę z chorobącze­mu nie pot­ra­fięnie pot­ra­fię byćbyć sobąmnie ata­kujea nag­le jest źlecze­mu tak siętak się dziejękto to wiecze­mu tak się dziejęcze­mu mo­je ser­cemo­je ser­ce pus­tkąser­ce pus­tką wiejębyło tak dob­rzea znów trwam w oziębieniucze­mu nie mogło taknie mogło tak zostaćcze­mu mo­ja psychi­kamo­ja psychi­ka nie możepsychi­ka nie może te­munie może te­mu sprostaćchy­ba jed­nak śmierćmoim na ser­cu kamieniemcze­mu nie zwy­ciężę z chorobącze­mu nie pot­ra­fię byćnie pot­ra­fię być sobącze­mu tak się dzieję

Cze­mu o Miłości za­pomi­nać chcemy? Wten­czas gdy za­kończy się znienacka Cze­mu jej dob­ro złą myślą gnieciemy? Cze­mu tęskno­ta się z ser­cem cacka? Nie róbmy te­go, to dob­rem było I tak jak dob­ro szyb­ko się skończyło https://m44g.teetres.com Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać? Cze­kam ... Ale nie przychodź Będzie cu­dow­nie Ser­ce roz­piep­rzy mi żeb­ra z tęskno­ty Mózg wy­leje mo­je mys­li na stół Wiesz jak ma bo­leć ... Żeby za­bić Żeby zra­nić Dziś mnie już nie wypijesz Nie na­pełnisz ... Nie na­sycisz się spełnieniem. Cze­kam na Ciebie Ale ty nie przyj­dziesz I dob­rze ... Bo lu­bię cier­pieć Cze­kając na Ciebie...Wszędzie było ciem­no tyl­ko z sa­lonu tliło się światło, światło życia.... Ale nie two­jego, Two­je było pus­te jak pu­dełko po cze­kolad­kach które właśnie pochłonęłaś całą sobą. Żryj na zdro­wie jes­li myślisz że cze­kola­da ukoi Twój ból....Cza­sem odechciewa się żyć, bo smu­tek nie ma lat. Może być dziec­kiem, które cze­ka na przy­tule­nie i miłe słowa, młodym, który prag­nie ak­ceptac­ji i do­cenienia, star­szym, który pot­rze­buje zain­te­reso­wania i uśmie­chu. Smu­tek nie pat­rzy na wiek, urodę czy po­zycję społeczną...on po pros­tu by­wa i tak jak ra­dość jest wpi­sany w życie.