Czu­wam przy twoich wadach a każdą z nich rozkładam na stole bo wolę ich skorupę wziąć w ręce i pod lupę od spodu i od góry z boków za­nim w bzdury zacznę wierzyć za­nim zacznę wierzyć w nieskalanie i wad brak (choć są) i wreszcie dusza za nie z różowy­mi tęczówkami w ciemną przepaść skoczy gdzie tyl­ko moje oczy czerń będą przekłamywać 


czu­wam-przy-twoich-wadach-a-każdą-z nich-rozkładam-na-stole-bo-wolę-ich-skorupę-wziąć-w rę-i-pod-lupę-od-spodu-i-od góry-z-boków
jatojaczu­wamprzytwoichwadachkażdąz nichrozkładamnastolebowolęichskorupęwziąćw ręcepodlupęodspoduod górybokówza­nimw bzduryzacznęwierzyćnieskalaniewadbrakchoći wreszcieduszaza nieróżowy­mitęczówkamiciemnąprzepaśćskoczygdzietyl­komojeoczyczerńbędąprzekłamywać czu­wam przyprzy twoichtwoich wadachkażdą z nichz nich rozkładamrozkładam nana stolestole bobo wolęwolę ichich skorupęskorupę wziąćwziąć w ręcew ręce ii podpod lupęlupę odod spoduspodu ii od góryod góry zz bokówboków za­nimza­nim w bzduryw bzdury zacznęzacznę wierzyćwierzyć za­nimza­nim zacznęzacznę wierzyćwierzyć ww nieskalanienieskalanie ii wadwad brakbrak (choć(choć są)są) i wreszciei wreszcie duszadusza za nieza nie zz różowy­miróżowy­mi tęczówkamitęczówkami ww ciemnąciemną przepaśćprzepaść skoczyskoczy gdziegdzie tyl­kotyl­ko mojemoje oczyoczy czerńczerń będąbędą przekłamywać czu­wam przy twoichprzy twoich wadachwadach a każdąa każdą z nichkażdą z nich rozkładamz nich rozkładam narozkładam na stolena stole bostole bo wolębo wolę ichwolę ich skorupęich skorupę wziąćskorupę wziąć w ręcewziąć w ręce iw ręce i podi pod lupępod lupę odlupę od spoduod spodu ispodu i od góryi od góry zod góry z bokówz boków za­nimboków za­nim w bzduryza­nim w bzdury zacznęw bzdury zacznę wierzyćzacznę wierzyć za­nimwierzyć za­nim zacznęza­nim zacznę wierzyćzacznę wierzyć wwierzyć w nieskalaniew nieskalanie inieskalanie i wadi wad brakwad brak (choćbrak (choć są)(choć są) i wreszciesą) i wreszcie duszai wreszcie dusza za niedusza za nie zza nie z różowy­miz różowy­mi tęczówkamiróżowy­mi tęczówkami wtęczówkami w ciemnąw ciemną przepaśćciemną przepaść skoczyprzepaść skoczy gdzieskoczy gdzie tyl­kogdzie tyl­ko mojetyl­ko moje oczymoje oczy czerńoczy czerń będączerń będą przekłamywać 

Zacznę od oczu Twoich Tak... Zacznę od nich Bo są jak niebo, pełne gwiazd błyszczących. Są jak kryształy wojny Mieniące się ogniem Is­kra ich roz­pa­la mnie I ga­si spokojnie. I ciągle us­ta twe gonię, Pochwy­cić je choćby Na wiel­kości maczku Drobną chwilę pragnę. Zas­ma­kować go­ryczy miłości Ero­tyz­mu jej natury Burzliwą falą zmyć wszystko Co dawne. Podąrzaj za mną, Jak nić Ariadny Będą mo­je dłonie. Jak Pe­nelo­py serce Wier­nie stoję Na brze­gu kli­fu tęsknoty Ja... Cze­kająca na Odyseusza By zbu­dować naszą Itakę.Jem życie wi­del­cem, kiedy wreszcie zacznę łyżką ? Sta­rałam się z nim po­roz­ma­wiać. Ale nie z nim czy krzycząc do góry coś od­po­wie nie to tyl­ko echo.....Powraca.Rano budzimy się w Miłości, cały dzień trwamy w Miłości, to znaczy wypełniamy wolę Boga pod jego wejrzeniem, z Nim, w Nim i dla Niego samego.Lepiej zbyt wierzyć w ludzi niż nie wierzyć wcale.Czyż to jest w mocy ludzkiej wierzyć albo nie wierzyć?