Czuję że zaczy­nam spa­dać w przepaść, pochłonie mnie ot­chłań a może ulecę i spoj­rzę na nią z góry. Czas pokaże.


czuję-że zaczy­nam-spa­dać-w przepaść-pochłonie-mnie-ot­chłań-a może-ulecę-i spoj­rzę-na ą-z góry-czas-pokaże
kicia1czujęże zaczy­namspa­daćw przepaśćpochłoniemnieot­chłańa możeulecęi spoj­rzęna niąz góryczaspokażeczuję że zaczy­namże zaczy­nam spa­daćspa­dać w przepaśćpochłonie mniemnie ot­chłańot­chłań a możea może ulecęulecę i spoj­rzęi spoj­rzę na niąna nią z góryczas pokażeczuję że zaczy­nam spa­daćże zaczy­nam spa­dać w przepaśćpochłonie mnie ot­chłańmnie ot­chłań a możeot­chłań a może ulecęa może ulecę i spoj­rzęulecę i spoj­rzę na niąi spoj­rzę na nią z góryczuję że zaczy­nam spa­dać w przepaśćpochłonie mnie ot­chłań a możemnie ot­chłań a może ulecęot­chłań a może ulecę i spoj­rzęa może ulecę i spoj­rzę na niąulecę i spoj­rzę na nią z górypochłonie mnie ot­chłań a może ulecęmnie ot­chłań a może ulecę i spoj­rzęot­chłań a może ulecę i spoj­rzę na niąa może ulecę i spoj­rzę na nią z góry

Nasze spoj­rze­nia ni­cią porozumienia Czułe wyz­na­nia gorące pocałunki Czuję Cię pod skórą Op­la­tasz zmysłowym dotykiem Wśliz­gu­jesz się we mnie Z łat­wością niezwykłą De­likat­nie penetrując Głębo­ko i mocno Roz­le­wasz się we mnie Zna­lazłam nas w niebie Pat­rzę na was i na siebie Słucham słów Żyjąc w niebie Cze­mu mnie py­tasz dlaczego Po co mi to robisz Ja tyl­ko obserwuje Lecz pa­miętaj o mnie Wzrok od­wrócisz I brak spoj­rze­nia się wkra­da Tańczmy więc ślepo Czy wiesz, że Two­je oczy Spa­lają mnie jak ogień Gdy pat­rzę w Two­je oczy Zaczy­na się dzień I zaczy­nam żałować, że nie spo­tykam ludzi dru­gi raz. Tak bar­dzo zaczy­na mnie cieka­wić ja­kie byłoby ich zacho­wanie, reak­cje, mi­mika, pos­ta­wa ciała. Dziw­ne? Może. Ale....Wiesz...to cho­le*nie zaczy­na uwierać między łopat­ka­mi, może dla­tego, że co­raz częściej chciałabym ut­rzy­mać kon­takt wzro­kowy dłużej niż te przeklęte 3 sekundy.Bo­li by­cie tą, która szu­ka cie przez telefon I bo­li by­cie tą, która żeg­lu­je w poszu­kiwa­niu miłości Bo­li mnie ogląda­nie, że spoj­rze­nia upadają I ro­bi się wieczór i nie wiem Może później wrócisz mnie zobaczyć...uczy­liśmy się na pa­mięć pos­pie­sznie i bezbronnie w ciszy i nieśmiałości swoich łez i oddechów po raz pierwszy chwy­taliśmy ogień jak­by miał być wieczny po­między na­mi było wiele rozpaczy wte­dy kiedy tak bardzo nie chcieliśmy się stracić Two­je spoj­rze­nie było czymś więcej nag­le jaśniało gwiazdami świat w jed­nym momencie spa­dał... z nami ku nam płonęłam pragnęłam wieczności każdy pocałunek składa­ny z czcią w swoim smut­ku końca szeptem czułością wszys­tko zaczy­nało się od nowa. Nikt tak mnie nie kochał, jak Ty