Czuję krew cieknącą mi z ran na twarzy i czuję bi­cie ser­ca i czuję, jak ciężar mo­jego życia zaczy­na ciążyć, i zdaję so­bie sprawę, dlacze­go o świ­cie mówi się ranny.


czuję-krew-cieknącą-mi z ran-na twarzy-i czuję-bi­cie-ser­ca-i czuję-jak ężar-mo­jego-życia-zaczy­na-ążyć-i zdaję-so­bie
james freyczujękrewcieknącąmi z ranna twarzyi czujębi­cieser­cai czujęjak ciężarmo­jegożyciazaczy­naciążyći zdajęso­biesprawędlacze­goo świ­ciemówi sięrannyczuję krewkrew cieknącącieknącą mi z ranmi z ran na twarzyna twarzy i czujęi czuję bi­ciebi­cie ser­caser­ca i czujęjak ciężar mo­jegomo­jego życiażycia zaczy­nazaczy­na ciążyći zdaję so­bieso­bie sprawędlacze­go o świ­cieo świ­cie mówi sięmówi się rannyczuję krew cieknącąkrew cieknącą mi z rancieknącą mi z ran na twarzymi z ran na twarzy i czujęna twarzy i czuję bi­ciei czuję bi­cie ser­cabi­cie ser­ca i czujęjak ciężar mo­jego życiamo­jego życia zaczy­nażycia zaczy­na ciążyći zdaję so­bie sprawędlacze­go o świ­cie mówi sięo świ­cie mówi się ranny

Idę przed siebie, ciągle mam Cię w głowie Czuję Twój za­pach, od­wra­cam się, Ciebie nie ma. Czyżby to mo­ja wyob­raźnia płatała figle? Czuję w so­bie motyle, Lecz prze­cież Ciebie nie ma.. Czuję Cię w sercu. Pot­ra­fię uj­rzeć Two­je oczy i usta, Twój uśmiech W głębi wyobraźni... Dlacze­go mnie nie dotkniesz? Dlacze­go wciąż Cię nie ma? Jeszcze wciąż mam nadzieję Lecz po­woli umieram..Czuję, że padam, A jed­nak gadam. Czuję, że zdycham, A jed­nak oddycham. Czuję, że umieram, A jed­nak się rozbieram. Czuję, że ironizuję, Bo tak nap­rawdę to świet­nie się czuję.Budząc się każde­go ran­ka, czuję niesa­mowi­te prag­nienie życia....Nig­dy Cię nie miałam, więc dlacze­go czuję, że Cię tracę ? Wysłuchuję się w ciszę - i słyszę bi­cie Twe­go serca. Przy­tu­lam się do ściany - i czuję kształt Twe­go ciała. Za­my­kam oczy - i widzę Twoją postać. Całuję kwiaty - mają smak Twoich ust. Do­ty­kam poręczy - i czuję ciepło Twej dłoni. Za­nurzam twarz w po­duszkę - ma za­pach Twoich włosów. Za­ty­kam uszy - i słyszę jak mówisz: Pat­rzę w odmęty mor­skich przes­trze­ni -  W ciem­ne la­zury sze­roko rozlane I widzę błys­ki słońca szczęściem pijane. Nie lękam się niebies­kich bez­de­ni -  Czuję się bezpiecznie I czuję, jak­bym mie­szkał tam wiecznie. I czuję, że mógłbym utonąć w przezroczu Morza zaklęte­go w głębi twoich oczu.