Czy­tać poz­wa­lam Ci we mnie jak w ot­wartej księdze. Naprawdę! Ale co z te­go jeśli nie znasz języ­ka ja­kim jest ona napisana? ...a i na zro­zumienie znaków tam za­war­tych nie poświęciłeś ani chwili 


czy­ć-poz­wa­lam-ci we mnie-jak w ot­wartej-księdze-naprawdę-ale-co z te­go-śli-nie znasz-języ­ka-ja­kim-jest ona-napisana-a
silvidianczy­taćpoz­wa­lamci we mniejak w ot­wartejksiędzenaprawdęaleco z te­gojeślinie znaszjęzy­kaja­kimjest onanapisanai na zro­zumienieznakówtamza­war­tychnie poświęciłeśanichwili czy­tać poz­wa­lampoz­wa­lam ci we mnieci we mnie jak w ot­wartejjak w ot­wartej księdzeale co z te­goco z te­go jeślijeśli nie znasznie znasz języ­kajęzy­ka ja­kimja­kim jest onajest ona napisanai na zro­zumienie znakówznaków tamtam za­war­tychza­war­tych nie poświęciłeśnie poświęciłeś aniani chwili czy­tać poz­wa­lam ci we mniepoz­wa­lam ci we mnie jak w ot­wartejci we mnie jak w ot­wartej księdzeale co z te­go jeślico z te­go jeśli nie znaszjeśli nie znasz języ­kanie znasz języ­ka ja­kimjęzy­ka ja­kim jest onaja­kim jest ona napisanaa i na zro­zumienie znakówi na zro­zumienie znaków tamznaków tam za­war­tychtam za­war­tych nie poświęciłeśza­war­tych nie poświęciłeś aninie poświęciłeś ani chwili 

Fi­lozo­fia za­war­ta jest w tej wiel­kiej księdze, którą ma­my przed ocza­mi - mam na myśli wszechświat - ale nie uda się nam jej zro­zumieć, dopóki nie poz­na­my właści­wego języ­ka i sym­bo­li, ja­kimi ją napisano.****** *** Każde­go dnia usycham z tęsknoty... ...wys­chnę, jak liść zdmuchnięty je­sien­nym wiatrem i ani śla­du po nim... Roz­wieje mnie wściekle... Nikt mnie już nie rozpozna, nie zobaczy, nie dotknie... Przestanę - czuć, - być, - chcieć... Czy wte­dy zatęsknisz??? Czy będzie Ci mnie brakować??? Czy wte­dy pomyślisz JAK JA JĄ KOCHAŁEM.... Czy ja to usłyszę? Czy Two­ja myśl dot­rze do mnie, a MO­JE SER­CE się ucieszy...? Czy tam gdzieś... po DRU­GIEJ STRO­NIE TĘCZY poczuję, że TĘSKNIŁEŚ??? ****** *** Twier­dzę, że ją kocham. Co to znaczy? Oz­nacza to, że oglądam moją przeszłość i przyszłość w świet­le te­go uczu­cia. To tak, jak­bym pi­sał w ob­cym języ­ku, który nag­le pot­ra­fię przeczy­tać. Ona wy­jaśnia mi mnie sa­mego bez słów. Jak ge­niusz nie jest świado­ma te­go, co czyni.Możesz czy­tać ze mnie jak z ot­wartej księgi. Może trochę po­dar­tej, w niektórych miej­scach przy­palo­nej i bez pozłaca­nej okład­ki, jed­nak z bo­gatą treścią.Zro­zumienie poz­wa­la nie boleć.Zaw­sze będzie tak, że ktoś stwier­dzi, że mu­si coś sprze­dać. Ce­lem mar­ke­tin­gu jest sprze­dawa­nie niepot­rzeb­nych rzeczy. Za­daniem mar­ke­tin­gu jest poz­na­nie i zro­zumienie klien­ta, jak również zo­rien­to­wanie się, czy pro­dukt lub usługa od­po­wiadają je­mu i sa­me się sprzedają.