Czy znasz ten cho­ler­ny ból, kiedy Mat­ka - naj­ważniej­sza oso­ba, spa­da w dół i w dół, z co­raz większą prędkością i choć po­dajesz jej rękę ... Ona nie chce jej złapać..? 


czy-znasz-ten-cho­ler­ny-ból-kiedy-mat­ka- naj­ważniej­sza-oso­ba-spa­da-w dół-i w dół-z co­raz-większą-prędkośą-i choć
andreaczyznasztencho­ler­nybólkiedymat­ka naj­ważniej­szaoso­baspa­daw dółi w dółz co­razwiększąprędkościąi choćpo­dajeszjejrękęona nie chcezłapać czy znaszznasz tenten cho­ler­nycho­ler­ny bólkiedy mat­ka naj­ważniej­sza oso­baspa­da w dółw dół i w dółz co­raz większąwiększą prędkościąprędkością i choći choć po­dajeszpo­dajesz jejjej rękęrękęona nie chceona nie chce jejczy znasz tenznasz ten cho­ler­nyten cho­ler­ny bólspa­da w dół i w dółz co­raz większą prędkościąwiększą prędkością i choćprędkością i choć po­dajeszi choć po­dajesz jejpo­dajesz jej rękęjej rękęrękę ona nie chceona nie chce jej

Osu­wam się Po ko­ralo­wej ścianie nagości Mej duszy Którą ob­rałeś z naelek­try­zowa­nej powłoki skórnej Po ob­la­nej potem Top­niejącej ze zniecierpliwienia Ba­rie­rze Między mną a Tobą Ona pęka A z niej niczym kon­fetti Wy­sypały się ko­loro­we pragnienia Wcześniej trzy­mane na wodzy Przez nasze umysły Wciśnięte w cias­ne ra­my kla­sycznych ograniczeń Wciąż sunę Poz­ba­wiona pancerza W dół w dół W dół gra­nicy wy­maga­nej moralności Wy­dobyłeś mnie z jej kokonu By sy­cić oczy wi­dokiem mnie tak doszczętnie ogołoconej? „Nie oczy, lecz serce.” To dla miłości ludzie są stworze­ni, to ona jest w życiu je­dynie naj­ważniej­sza i człowiek jest nie­szczęśli­wy nap­rawdę tyl­ko przez jej brak. Więc jej szu­ka - jeśli ma wiarę, że znaj­dzie, że można ją zna­leżć. Więc my­li się, więc błądzi, więc by­wa często śle­py al­bo po pros­tu nie widzi w sposób dos­ko­nały i my­li się - czy tak nie jest? I by­wają chwi­le ta­kie jak ta..w dni po­nure i deszczo­we ta­kie jak ten, gdy wszys­tkie zra­nione ser­ca tęsknią do swo­jej szczęśli­wej przeszłości i ludzi którzy ją tworzy­li..ja i mo­je ser­ce zaś nie chce­my znać czy też wspo­minać przeszłości i oso­by która ją tworzyła, liczy się tyl­ko dzień dzi­siej­szy, dzi­siej­sza sza­rość i dzi­siej­szy deszcz..bo czy war­to żyć dniem pop­rzed­nim na­wet jeśli był nad wy­raz słoneczny ? Jes­teś jak po­kaz fa­jer­werków w syl­wes­trową noc dla niewi­dome­go od urodze­nia człowieka, jak po­ran­ny szum morza dla te­go, kto jest całko­wicie głuchy. Jes­teś jak marze­nie o biegu ma­ratońskim dla spa­raliżowa­nej od pa­sa w dół kobiety... Jes­teś tak cho­ler­nie nieosiągalny...Naj­lep­sze i naj­piękniej­sze przy­jaźnie mogą przet­rwać wszys­tko, a jeśli ludziom nap­rawdę na so­bie za­leży, to mogą zro­zumieć drugą osobę i poz­wo­lić jej być szczęśliwą, cho­ciaż by­wa to cho­ler­nie trudne.Chcę ją kochać. Chcę się jej od­dać. Chcę ją po­siąść pod każdym względem chcę zacho­wywać się nor­malnie wo­bec dru­giego człowieka pro­wadzić z nim nor­malne życie. Nie chcę bać się miłości nie chcę bać się kochać i być kocha­nym. Mam już cho­ler­nie do­syć sa­mot­ności. Nie daję ra­dy i jest mi wstyd.