Da­lej niż wszys­tko jest jut­ro i nie przychodzi. Głębo­kie spoj­rze­nia, smak ust, to było wczoraj. Marzyć o wspomnieniach? To śmierć. By­naj­mniej umysłu. Nie do­tykaj mnie. Na­wet jutro. Chcę zapomnieć.


da­lej-ż-wszys­tko-jest-jut­ro-i-nie przychodzi-głębo­kie-spoj­rze­nia-smak-ust-to-było-wczoraj-marzyć-o wspomnieniach-to-śmierć
alfa centaurida­lejniżwszys­tkojestjut­ronie przychodzigłębo­kiespoj­rze­niasmakusttobyłowczorajmarzyćo wspomnieniachtośmierćby­naj­mniejumysłuniedo­tykajmniena­wetjutrochcęzapomniećda­lej niżniż wszys­tkowszys­tko jestjest jut­rojut­ro ii nie przychodzigłębo­kie spoj­rze­niasmak ustbyło wczorajmarzyć o wspomnieniachby­naj­mniej umysłunie do­tykajdo­tykaj mniena­wet jutrochcę zapomniećda­lej niż wszys­tkoniż wszys­tko jestwszys­tko jest jut­rojest jut­ro ijut­ro i nie przychodzinie do­tykaj mnie

Kiedyś pro­wadzi­liśmy ta­kie roz­mo­wy, szep­cząc so­bie prawdę z ust do ust, w po­wol­nych uścis­kach po­miłos­nych; a dzi­siaj - dzi­siaj wszys­tko na zim­no, pięć metrów ciem­nej pus­tki po­między na­mi, ona na­wet nie może na mnie spoj­rzeć, ja zaś zas­ta­nawiam się nad kłamstwami.Z tamtą wal­czyłem o jut­ro, zos­tało mi się tyl­ko wczoraj. Z tą jes­tem od wczo­raj i wiem ja­kie będzie jutro.Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.Wieczór to­warzyszem nas najsłod­sza ciem­ność płynie sma­kiem ust pełnym kras me ser­ce jeszcze nie zginie. Chcę Ciebie,a Ty mnie do­tykaj ser­cem tak bym czuła dziś Cię nieważne gdzie i jak. De­likat­nie czuję Twe ręce tak pięknie manewrują ja wokół się kręcę a one na ciele buszują. Ile nas w nich ile godzin roz­koszy spełnionych ile no­wych narodzin w cza­sach szalonych. Nie py­tam bo po co bądź i zaw­sze chciej na­wet i smutną nocą nadzieję swą miej. Do­tyk tak boski spoj­rze­nie maślane na nic są troski gdy oczy kochane.Bo cza­sem tak by­wa, że wszys­tko powraca. Wy­ciągam nasze zdjęcie i głaszcze je­go włosy. Do­tykam ust. Widzę je­go uśmiech, widzę nas tak szczęśliwych. Obej­mu­je mnie, przy­tula, nie chce puścić z swych ramion. Ale gdy pat­rze w je­go oczy mnie już tam nie ma...Życie byłoby miłe, gdy­by wszys­tko było słod­kie. I sa­ma sól jest gorzka, ale trochę so­li do pot­ra­wy na­daje smak. Trud­ności są solą życia.