de­lek­tu­je sie slowami niewypowiedzianymi z Twoich ust mys­le wiecej czu­wam czesciej ro­bie mniej nic nie robie 


de­lek­­-sie-slowami-niewypowiedzianymi-z-twoich-ust-mys­-wiecej-czu­wam-czesciej-ro­bie-mniej-nic-nie robie 
banalnoscde­lek­tu­jesieslowaminiewypowiedzianymitwoichustmys­lewiecejczu­wamczesciejro­biemniejnicnie robie de­lek­tu­je siesie slowamislowami niewypowiedzianyminiewypowiedzianymi zz twoichtwoich ustust mys­lemys­le wiecejwiecej czu­wamczu­wam czesciejczesciej ro­biero­bie mniejmniej nicnic nie robie de­lek­tu­je sie slowamisie slowami niewypowiedzianymislowami niewypowiedzianymi zniewypowiedzianymi z twoichz twoich usttwoich ust mys­leust mys­le wiecejmys­le wiecej czu­wamwiecej czu­wam czesciejczu­wam czesciej ro­bieczesciej ro­bie mniejro­bie mniej nicmniej nic nie robie de­lek­tu­je sie slowami niewypowiedzianymisie slowami niewypowiedzianymi zslowami niewypowiedzianymi z twoichniewypowiedzianymi z twoich ustz twoich ust mys­letwoich ust mys­le wiecejust mys­le wiecej czu­wammys­le wiecej czu­wam czesciejwiecej czu­wam czesciej ro­bieczu­wam czesciej ro­bie mniejczesciej ro­bie mniej nicro­bie mniej nic nie robie de­lek­tu­je sie slowami niewypowiedzianymi zsie slowami niewypowiedzianymi z twoichslowami niewypowiedzianymi z twoich ustniewypowiedzianymi z twoich ust mys­lez twoich ust mys­le wiecejtwoich ust mys­le wiecej czu­wamust mys­le wiecej czu­wam czesciejmys­le wiecej czu­wam czesciej ro­biewiecej czu­wam czesciej ro­bie mniejczu­wam czesciej ro­bie mniej nicczesciej ro­bie mniej nic nie robie 

Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?gdy cie widzę już nic nie jest ta­kie sa­mo każdą spólna chwi­le nasza ogarnęły popioły tyl­ko w twoich oczach jes­tem kimś in­nym mis­tyczne wędrówki po­goń za szczęściem chwi­la zbłądzenia czu­je ze żyje je­sien­ny wiatr lek­ko opływa me ciało niemy szept dopływa do uszu chwi­le zamyśleń na pew­no już nic nie będzie jak dawniej Uwierz mi Mała, ja na to wszys­tko za­robie sama! Na to wszys­tko co Ty już masz, ale nie przez swój staż. To ro­bota Twoich rodziców, których kiedyś mi­niesz ulicą, nie zwra­cając na nich naj­mniej­szej uwa­gi .Już nie czy­tam z Twoich ust, mie­szka­nie me wy­pełniają in­ne kłamstwa. Dłonie już mi nie drżą, pęka szklanka stoję za fi­ranką, dos­trze­gam Twój kunszt. Żywię urazę, ale z każdym spoj­rze­niem ona znika nies­te­ty, już nie czy­tasz z moich ust a ja nie słyszę Twoich obaw. Czuję Twoją obcość, nie dzieli­my się już paranoją.Nie od­czu­wam niena­wiści i żalu do świata, ale jeszcze so­bie nie pot­ra­fię wybaczyć.Nie pi­je al­ko bo wolę pat­rzeć na wszys­tko zdro­wym rozsądkiem. Nie chodzę na im­pre­zy bo nie lu­bię spo­conych koszu­lek. Nie pa­le pa­pierosów bo i tak się zat­ru­wam codziennością.