Deszcz? To naj­smut­niej­sza po­ra dnia. Kiedyś lu­biłam deszcz... Tańczyć pośród je­go kropel... Pi­sać wier­sze siedząc na parapecie... Sie­dzieć przy ko­min­ku z książką i herbatą... A naj­bar­dziej lu­biłam gdy siadałeś obok, Trzy­małeś mnie za rękę.. Bez słów wpat­ry­waliśmy się w ten Ob­raz za oknem... Ale Ciebie już niema... Zos­tałam tyl­ko ja i ten deszcz... Deszcz? To naj­smut­niej­sza po­ra dnia...


deszcz-to-naj­smut­niej­sza-po­ra-dnia-kiedyś-lu­biłam-deszcz-tańczyć-pośród-­go-kropel-pi­ć-wier­sze-siedząc-na parapecie
darudeszcztonaj­smut­niej­szapo­radniakiedyślu­biłamdeszcztańczyćpośródje­gokropelpi­saćwier­szesiedzącna parapeciesie­dziećprzyko­min­kuz książkąi herbatąnaj­bar­dziejgdysiadałeśoboktrzy­małeśmnieza rękębezsłówwpat­ry­waliśmy sięw tenob­razza oknemaleciebiejużniemazos­tałamtyl­koja i tendnianaj­smut­niej­sza po­rapo­ra dniakiedyś lu­biłamlu­biłam deszczdeszcz tańczyćtańczyć pośródpośród je­goje­go kropelkropel pi­saćpi­sać wier­szewier­sze siedzącsiedząc na parapeciena parapecie sie­dziećsie­dzieć przyprzy ko­min­kuko­min­ku z książkąz książką i herbatąnaj­bar­dziej lu­biłamlu­biłam gdygdy siadałeśsiadałeś oboktrzy­małeś mniemnie za rękębez słówsłów wpat­ry­waliśmy sięwpat­ry­waliśmy się w tenw ten ob­razob­raz za oknemza oknem aleale ciebieciebie jużjuż niemaniema zos­tałamzos­tałam tyl­kotyl­ko ja i tenja i ten deszczdeszcz deszcznaj­smut­niej­sza po­rapo­ra dnianaj­smut­niej­sza po­ra dniakiedyś lu­biłam deszczlu­biłam deszcz tańczyćdeszcz tańczyć pośródtańczyć pośród je­gopośród je­go kropelje­go kropel pi­saćkropel pi­sać wier­szepi­sać wier­sze siedzącwier­sze siedząc na parapeciesiedząc na parapecie sie­dziećna parapecie sie­dzieć przysie­dzieć przy ko­min­kuprzy ko­min­ku z książkąko­min­ku z książką i herbatąi herbatą a naj­bar­dzieja naj­bar­dziej lu­biłamnaj­bar­dziej lu­biłam gdylu­biłam gdy siadałeśgdy siadałeś oboktrzy­małeś mnie za rękębez słów wpat­ry­waliśmy sięsłów wpat­ry­waliśmy się w tenwpat­ry­waliśmy się w ten ob­razw ten ob­raz za oknemob­raz za oknem aleza oknem ale ciebieale ciebie jużciebie już niemajuż niema zos­tałamniema zos­tałam tyl­kozos­tałam tyl­ko ja i tentyl­ko ja i ten deszczja i ten deszcz deszcznaj­smut­niej­sza po­ra dnia

Obudził się przed piątą. Za ok­nem lało, deszcz wys­tu­kiwał swo­je melodie. Położył rękę na po­duszkę obok. Pusto... Już zaw­sze będzie pusto... Bez niej.Jak się masz Ukochana? Ja­ka u Ciebie pogoda? U mnie w słoneczne dnie Pa­da deszcz bez Ciebie Niech te chmu­ry wiszą A To­bie ptaszki świergocą Niech pa­da u mnie deszcz Ty w słońca blas­ku ra­dość nieś  Kiedyś Ci powiem, Jak bez Ciebie, Ser­ce dogorywało, Z tęsknoty, W więzieniu żeber, To będzie, Naj­smut­niej­sza opowieść, Jaką usłyszał świat.Po­win­no się przy­naj­mniej raz dzien­nie przeczy­tać ja­kiś ład­ny wier­sz, zo­baczyć piękny ob­raz, posłuchać przy­jem­nej piosen­ki lub po­roz­ma­wiać z naj­lep­szym przy­jacielem. W ten sposób bu­duje­my piękniej­szą, bar­dziej war­tościową część nasze­go istnienia.Ma­ma os­trze­gała mnie przed nar­ko­tyka­mi i in­ny­mi środ­ka­mi uza­leżniający­mi. Zaw­sze sta­rałam się trzy­mać od nich jak naj­da­lej, aby przy­pad­kiem nie skończyć tak jak nar­ko­mani. Wte­dy po­jawiłeś się Ty. Byłeś naj­silniej­szą używką, skut­ka­mi bra­ku Ciebie były łzy i słaby stan psychiczny. Jes­teś nar­ko­tykiem, tak dob­rym, że nie da się te­go opi­sać. Każdy z Nas po­pad­nie kiedyś w to uza­leżnienie. Jest to bo­wiem naj­piękniej­szy nar­ko­tyk, zwa­ny miłością.Ze wszys­tkich wi­dowisk ludzie naj­bar­dziej lu­bią teatr i cyrk,bo to są naj­wier­niej­sze zwier­ciadła ich życia,złożone­go z uda­wania,zręczności i błazeństw