Do­wodem te­go,jak sil­na jest ta pier­wsza,jest jed­na z os­tatnich. ` Bieg­nij za nim,bo on biegnąc przewróci Cię` ` Nie biegaj za nim,bo gdy sta­nie,pot­kniesz się ,i upadniesz` 


do­wodem-te­gojak-sil­na-jest  pier­wszajest-jed­na-z os­tatnich-`-bieg­nij-za nimbo-on biegnąc-przewró-cię`-`-nie-biegaj-za nimbo
nancy19do­wodemte­gojaksil­najest ta pier­wszajestjed­naz os­tatnich`bieg­nijza nimboon biegnącprzewrócicię`niebiegajgdysta­niepot­kniesz sięi upadniesz` jed­na z os­tatnich` bieg­nijon biegnąc przewróciprzewróci cię`` nienie biegajon biegnąc przewróci cię`przewróci cię` `cię` ` nie` nie biegaj

By­cie naj­lep­szym jest ta­kie sa­mo jak by­cie śred­nim, a to jest tak sa­mo jak by­cie naj­gor­szym. To wszys­tko tyl­ko sta­ny by­tu. Liczy się to, jak da­na oso­ba czu­je się w swoim sta­nie i cze­mu się w nim znajduje.Jeśli ktoś bieg­nie W po­goni za lep­szym jut­rem Nie próbuj go zat­rzy­mać Bieg­nij z nim Na­wet nie wiesz ile może cie nauczyć Pier­wszy raz w życiu, w tej jed­nej sytuacji, przy tym jed­nym człowieku poczułam się nieśmiało. Pier­wszy raz w życiu za­leżało mi, żeby ja­koś wypaść. I to 'ja­koś' wca­le tym ra­zem nie oznaczało- tak, jak dotychczas... Za­leżało mi, żeby wy­paść dobrze. Ba! Bar­dzo dob­rze, najlepiej! I gdy już miałam za sobą kil­ka­naście ta­kich ra­zy, że pot­rze­bowałam wy­padać przy Nim dobrze, to właśnie wtedy, pier­wszy raz, po­myślałam o... miłości...Sen jest nie tyl­ko ko­muni­katem (ewen­tual­nie zaszyf­ro­wanym ko­muni­katem), ale również ak­tywnością es­te­tyczną, grą wyob­raźni, która jest war­tością sa­ma w so­bie. Sen jest do­wodem na to, że fan­tazja, marze­nie o czymś, co się nie wy­darzyło, na­leży do najgłębszych pot­rzeb człowieka. I tu jest korzeń zdrad­li­wego niebez­pie­czeństwa snów. Gdy­by sen nie był piękny, można by o nim szyb­ko zapomnieć.Prag­nij mnie prag­nij mnie tu... na­tychmiast  tak jak wiesz, że te­go pragnę z sze­roko roz­warty­mi marzeniami... prag­nij mnie w cen­trum i po za nim kil­ka ra­zy prag­nij mnie trzy­mać za rękę prag­nij mnie pro­wadzić przez życie prag­nij ciągle szep­tac mo­je imię...Ko­lej­na sa­mot­na noc. Z ok­na sfrunęły gołębie z pełny­mi dzioba­mi ok­ruchów sta­rego chleba. Kar­mił je każdej no­cy, tak jak kar­mił swo­je ser­ce nadzieją, że ona obudzi się kiedyś przy nim. Że które­goś słoneczne­go po­ran­ka skrzypną drzwi i jej uśmiech rozświet­li to, co jeszcze z niego zos­tało. Że wróci i przewróci je­go życie do góry nogami. Tak. Te­go pot­rze­bował, jak od­dechu, Jej od­dechu, obok.