Fa­la pękła. Spraw­dziła się ko­lej­ny raz. Co­raz moc­niej da­je się we zna­ki. Tęcza od­pręża obo­lały piasek. Jut­ro zo­baczy­my czy po­zos­taną ślady.


fa­-pękła-spraw­dziła ę-ko­lej­ny-raz-co­raz moc­niej-da­ ę-we zna­ki-tęcza od­pręża-obo­ły-piasek-jut­ro zo­baczy­my
emilia szumiłofa­lapękłaspraw­dziła sięko­lej­nyrazco­raz moc­niejda­je sięwe zna­kitęcza od­prężaobo­lałypiasekjut­ro zo­baczy­myczypo­zos­tanąśladyfa­la pękłaspraw­dziła się ko­lej­nyko­lej­ny razco­raz moc­niej da­je sięda­je się we zna­kitęcza od­pręża obo­lałyobo­lały piasekjut­ro zo­baczy­my czyczy po­zos­tanąpo­zos­taną śladyspraw­dziła się ko­lej­ny razco­raz moc­niej da­je się we zna­kitęcza od­pręża obo­lały piasekjut­ro zo­baczy­my czy po­zos­tanączy po­zos­taną ślady

Miłość Rodzi się tak delikatnie Uno­si co­raz wyżej op­la­ta nasze ciała i dusze nie ściska ale i nie puszcza czu­je ją co­raz szybciej mocniej pragnę jej tęskno mi bez niej Czy uciekła? Pat­rzę przed siebie boję się, że już jej nie poczuję nie dot­knę swoją duszą nie skosztuje Czy naprawdę?? Wraca! zja­wia się tu z powrotem odeszła tyl­ko na chwilę abym mogła jej doznać ale moc­niej i silniej abym nig­dy o niej nie zapomniała Czuję, że dzięki niej od­radzam się na nowo...Kiedy Ty wra­casz późno po im­pre­zie do do­mu przy­jaciela, gdy on przyszedł wczes­niej i te­raz się prze­budził... Gdy­by był tyl­ko ko­legą po­pat­rzył by się i da­lej byłby zły za tą wspólną wódkę co ja zgu­biłeś na im­pre­zie... Praw­dzi­wy przy­jaciel słysząc krop­le deszczu za­pyta Cię Żeby nie wiem jak człowiek był twar­dy, to z każde­go uczu­cia coś w nim zos­ta­je, uczy się cze­goś, cze­go daw­niej nie umiał, raz to jest dob­re, raz nie. I z siebie też coś ko­muś zos­ta­wia w spadku.Dla mnie to nic. No­we mil­le­nium, no­wy wiek czy no­wy rok. Dla mnie to jeszcze ko­lej­ny dzień, ko­lej­na noc. Słońce, księżyc, gwiaz­dy po­zos­taną te same.A ona będzie dla niego raz zła, a raz dob­ra, raz będzie mu siebie da­wać, a raz od­bierać, żeby zgłupiał do reszty, żeby nig­dy, w żad­nej chwi­li nie wie­dział, cze­go po niej może się spodziewać.Idziemy łąką, z pol­ny­mi kwiatami niesiemy słońce, tym ludziom przed nami By chwi­le szczęścia roz­da­wać garściami A te naj­gor­sze zos­ta­wić za nami Spoj­rzałeś na mnie piękny­mi oczami A mo­je za­raz za­lały się łzami Sple­cione ser­ca miłości więzami A drob­ne ciało Twy­mi ramionami Szepnąłeś do ucha piękny­mi słowami By za­raz nad my­mi schy­lić się ustami I wtem ująłeś za ser­ce myślami Że już na zaw­sze będziemy aniołami