Gdy­byś mnie tak por­wał W świat wiel­kiej namiętności Roz­budził we mnie to poczu­cie lekkości Gdy­byś tak wpro­wadził W świat wiel­kiego pożąda­nia Wyr­wał ze szponów zakłamania Gdy­byś mnie dopadł Do­konał zespolenia Budząc fa­le og­romne­go podniecenia Gdy­byś tak roz­pa­lił I zmu­sił do wiel­kiej miłości Zat­ra­cając część włas­nej godności Gdy­byś tak pozostawił Tak w tej chwi­li od niechcenia Czy miała bym dużo do stracenia 


gdy­byś-mnie-tak-por­wał-w-świat-wiel­kiej-namiętnoś-roz­budził-we mnie-to poczu­cie-lekkoś-gdy­byś-tak-wpro­wadził-w-świat
antykwagdy­byśmnietakpor­wałświatwiel­kiejnamiętnościroz­budziłwe mnieto poczu­cielekkościwpro­wadziłwiel­kiegopożąda­niawyr­wałze szponówzakłamaniadopadłdo­konałzespoleniabudzącfa­leog­romne­gopodnieceniaroz­pa­liłzmu­siłdo wiel­kiejmiłościzat­ra­cającczęśćwłas­nejgodnościpozostawiłtakw tej chwi­liod niechceniaczymiałabymdużodo stracenia gdy­byś mniemnie taktak por­wałpor­wał ww światświat wiel­kiejwiel­kiej namiętnościnamiętności roz­budziłroz­budził we mniewe mnie to poczu­cieto poczu­cie lekkościlekkości gdy­byśgdy­byś taktak wpro­wadziłwpro­wadził ww światświat wiel­kiegowiel­kiego pożąda­niapożąda­nia wyr­wałwyr­wał ze szponówze szponów zakłamaniazakłamania gdy­byśgdy­byś mniemnie dopadłdopadł do­konałdo­konał zespoleniazespolenia budzącbudząc fa­lefa­le og­romne­goog­romne­go podnieceniapodniecenia gdy­byśgdy­byś taktak roz­pa­liłroz­pa­lił ii zmu­siłzmu­sił do wiel­kiejdo wiel­kiej miłościmiłości zat­ra­cajączat­ra­cając częśćczęść włas­nejwłas­nej godnościgodności gdy­byśgdy­byś taktak pozostawiłpozostawił taktak w tej chwi­liw tej chwi­li od niechceniaod niechcenia czyczy miałamiała bymbym dużodużo do stracenia gdy­byś mnie takmnie tak por­wałtak por­wał wpor­wał w światw świat wiel­kiejświat wiel­kiej namiętnościwiel­kiej namiętności roz­budziłnamiętności roz­budził we mnieroz­budził we mnie to poczu­ciewe mnie to poczu­cie lekkościto poczu­cie lekkości gdy­byślekkości gdy­byś takgdy­byś tak wpro­wadziłtak wpro­wadził wwpro­wadził w światw świat wiel­kiegoświat wiel­kiego pożąda­niawiel­kiego pożąda­nia wyr­wałpożąda­nia wyr­wał ze szponówwyr­wał ze szponów zakłamaniaze szponów zakłamania gdy­byśzakłamania gdy­byś mniegdy­byś mnie dopadłmnie dopadł do­konałdopadł do­konał zespoleniado­konał zespolenia budzączespolenia budząc fa­lebudząc fa­le og­romne­gofa­le og­romne­go podnieceniaog­romne­go podniecenia gdy­byśpodniecenia gdy­byś takgdy­byś tak roz­pa­liłtak roz­pa­lił iroz­pa­lił i zmu­siłi zmu­sił do wiel­kiejzmu­sił do wiel­kiej miłoścido wiel­kiej miłości zat­ra­cającmiłości zat­ra­cając częśćzat­ra­cając część włas­nejczęść włas­nej godnościwłas­nej godności gdy­byśgodności gdy­byś takgdy­byś tak pozostawiłtak pozostawił takpozostawił tak w tej chwi­litak w tej chwi­li od niechceniaw tej chwi­li od niechcenia czyod niechcenia czy miałaczy miała bymmiała bym dużobym dużo do stracenia 

Tak bar­dzo za­kocha­ny w swoim słod­kim pożądaniu Na­wet gdy byś dos­tał to, cze­go tak pragniesz, Naj­pewniej na­wet byś nie zauważył...-Co byś zro­biła, gdy­byś go te­raz spotkała? -Za­pew­ne udu­siłabym go, a później poćwiar­to­wała na kawałeczki! -A tak naprawdę? -Ech... Rzu­ciłabym się na niego, jak głupia i op­lotła go ręka­mi tak moc­no, by już nig­dy nie odszedł...I mi­mo, że deszcz od ty­god­ni, u mnie jas­no i ciepło. Codzien­nie, gdy py­tasz, co możesz dla mnie zrobić, czy cze­goś mi nie pot­rze­ba, jest tak... jak­byś słońce zapalał.Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  -Spójrz mi w oczy. -Masz bar­dzo piękne oczy. -Ale pat­rz na nie inaczej. -Te­raz też są równie piękne jak wcześniej. -To tyl­ko powłoka, spójrz głębiej. -Nie ro­zumiem. -Wiem, mnie nikt nie ro­zumie. Gdy­byś się im przyj­rzał, tak jak cie o pro­siłam, to nie zro­zumienie również byś w nich zobaczył.We­roni­ka Kawlewska Było ciemno, ot­worzyłam oczy zdjęłam z siebie nakrycie, zro­biłam kil­ka kroków, ot­worzyłam drzwi i wyszłam na świat.. Byłam wsłucha­na w śpiew ptaków, zwierząt, natury. Położyłam się na zielo­nej trawie, założyłam okulary. spoj­rzałam w gwiazdy i po­myślałam sobie: te­raz jest ideal­nie, nig­dy nie było lepiej. Jed­nak uro­niona, spływająca po moim po­liczku łza uświado­miła mi, że gdy­byś tu był,tak! gdy­byś tu był, wte­dy byłoby idealnie..