Gdy­by można odmłodzić człowieka, jak drze­wo. Ściąć z niego złe wspom­nienia, zes­kro­bać cały ból, wszel­kie roz­cza­rowa­nia, jak mar­twą tkankę; poob­ci­nać błędy, głupie de­cyz­je, po­myłki, przeświet­lić myśli.


gdy­by-można-odmłodzić-człowieka-jak drze­wo-Śąć z niego-złe-wspom­nienia-zes­kro­bać-cały-ból-wszel­kie-roz­cza­rowa­nia
olga tokarczukgdy­bymożnaodmłodzićczłowiekajak drze­woŚciąć z niegozłewspom­nieniazes­kro­baćcałybólwszel­kieroz­cza­rowa­niajak mar­twątkankępoob­ci­naćbłędygłupiede­cyz­jepo­myłkiprzeświet­lićmyśligdy­by możnamożna odmłodzićodmłodzić człowiekaŚciąć z niego złezłe wspom­nieniazes­kro­bać całycały bólwszel­kie roz­cza­rowa­niajak mar­twą tkankępoob­ci­nać błędygłupie de­cyz­jeprzeświet­lić myśligdy­by można odmłodzićmożna odmłodzić człowiekaŚciąć z niego złe wspom­nieniazes­kro­bać cały ból

Pos­przątam po to­bie, każde wspom­nienie zgniotę w kulkę i wcisnę głębo­ko, scho­wam myśli, stłumię roz­cza­rowa­nie, przes­tanę roz­myślać i zam­knę twoją pos­tać w głowie jak książkę, która oka­zała się dla mnie za trud­na. Nie mar­tw się, że jed­nak nie kochasz - które­goś dnia u mnie będzie wszys­tko w porządku.Zez­na­nia których treści znaczą niewiele. Wcis­ka­ne słowa w us­ta jak kro­wie ciele. Za­pisa­ne słowa niewypowiedziane.... ołówkiem zacza­rowa­nym roz­la­ny czer­wo­ny at­ra­ment Ko­loro­we sny, ko­loru groszko­wego ze złudzeń odrapane.... życie oz­naczo­ne być a nie być ni­kim kim­kolwiek bez nu­merów być się może zap­rosze­nie z  Ko­men­dy Po­wiato­wej Po­lic­ji, Po­lic­ja z Mja­jami....13 Pos­te­runek !!!!! 03.02.2016 *** *** *** MP Można iść o zakład, że wszel­ka myśl pow­szechna, wszel­kie odzie­dziczo­ne prze­kona­nie jest głupie, po­nieważ do­gadzało większości.Można się zes­tarzeć za młodu, na­tomiast nie można odmłodzić na starość.Marze­nia nie umierają. Już myślisz, że są mar­twe, a one tyl­ko za­padły w sen zi­mowy jak wiel­ki sta­ry niedźwiedź. A gdy ta­kie marze­nie drze­mie dłuższy czas, niedźwiedź budzi się głod­ny i zły.Zawsze nazywał w myśli morze la mar, bo tak nazywają je ludzie po hiszpańsku, gdy je kochają. Czasami ci, co je kochają, mówią o nim złe słowa, ale zawsze tak, jakby chodziło o kobietę. Niektórzy młodzi rybacy - ci, co używali bój jako pływaków do linek i mieli motorówki kupione wtedy, gdy wątroby rekinów przyniosły im dużo pieniędzy - mówili o nim el mar, co jest rodzaju męskiego. Mówili o nim jak o przeciwniku bądź miejscu, bądź nawet wrogu. Ale stary zawsze myślał o nim w rodzaju żeńskim, jako o czymś, co udziela lub odmawia wielkich łask, a jeśli robi rzeczy straszne i złe, to dlatego, że nie może inaczej.