Gdy­bym był bogaty... Ku­piłbym Ci kwiaty Bo jak ku­puję Ci różę, Ty chcesz bu­kiety duże. Gdy­bym był bogaty Wyszedłbym z mo­jej chłop­skiej chaty I pos­ta­wił Ci dom prawdziwy W ko­lorach tęczy, całkiem urodziwy. Ale ja jes­tem biedakiem. Wy­cieram noc po­dar­tym frakiem. I je­dyne co mi pozostało To pa­lić swoją fajkę Nie dużą, nie małą. Z gi­tarą w ręku prze­mie­rzam park. Pieniądze grą zarabiam. Na jedną różę. Gdy­bym był bogaty Zos­ta­wiłbym Cię na dzień na dworze. A wpuścił do­piero wtedy Jak przy­niosła byś mi różę.


gdy­bym-był-bogaty-ku­piłbym-ci kwiaty-bo-jak ku­puję-ci różę-ty-chcesz-bu­kiety-że-gdy­bym-był-bogaty-wyszedłbym-z mo­jej
egoistagdy­bymbyłbogatyku­piłbymci kwiatybojak ku­pujęci różętychceszbu­kietydużebogatywyszedłbymz mo­jejchłop­skiejchatypos­ta­wiłci domprawdziwyko­lorachtęczycałkiemurodziwyaleja jes­tembiedakiemwy­cieramnocpo­dar­tymfrakiemje­dyneco mi pozostałotopa­lićswojąfajkęniedużąnie małągi­tarąw rękuprze­mie­rzamparkpieniądzegrązarabiamnajednąróżęzos­ta­wiłbymcięna dzieńna dworzewpuściłdo­pierowtedyjakprzy­niosłabyśmi różęgdy­bym byłbył bogatybogaty ku­piłbymku­piłbym ci kwiatyci kwiaty bobo jak ku­pujęjak ku­puję ci różęty chceszchcesz bu­kietybu­kiety dużegdy­bym byłbył bogatybogaty wyszedłbymwyszedłbym z mo­jejz mo­jej chłop­skiejchłop­skiej chatychaty ii pos­ta­wiłpos­ta­wił ci domci dom prawdziwyprawdziwy ww ko­lorachko­lorach tęczycałkiem urodziwyale ja jes­temja jes­tem biedakiemwy­cieram nocnoc po­dar­tympo­dar­tym frakiemi je­dyneje­dyne co mi pozostałopa­lić swojąswoją fajkęfajkę nienie dużąz gi­tarągi­tarą w rękuw ręku prze­mie­rzamprze­mie­rzam parkpieniądze grągrą zarabiamna jednąjedną różęgdy­bym byłbył bogatybogaty zos­ta­wiłbymzos­ta­wiłbym cięcię na dzieńna dzień na dworzewpuścił do­pierodo­piero wtedywtedy jakjak przy­niosłaprzy­niosła byśbyś mi różęgdy­bym był bogatybył bogaty ku­piłbymbogaty ku­piłbym ci kwiatyku­piłbym ci kwiaty boci kwiaty bo jak ku­pujębo jak ku­puję ci różęty chcesz bu­kietychcesz bu­kiety dużegdy­bym był bogatybył bogaty wyszedłbymbogaty wyszedłbym z mo­jejwyszedłbym z mo­jej chłop­skiejz mo­jej chłop­skiej chatychłop­skiej chaty ichaty i pos­ta­wiłi pos­ta­wił ci dompos­ta­wił ci dom prawdziwyci dom prawdziwy wprawdziwy w ko­lorachw ko­lorach tęczyale ja jes­tem biedakiemwy­cieram noc po­dar­tymnoc po­dar­tym frakiemi je­dyne co mi pozostałoco mi pozostało to pa­lićpa­lić swoją fajkęswoją fajkę niefajkę nie dużąz gi­tarą w rękugi­tarą w ręku prze­mie­rzamw ręku prze­mie­rzam parkpieniądze grą zarabiamna jedną różęgdy­bym był bogatybył bogaty zos­ta­wiłbymbogaty zos­ta­wiłbym cięzos­ta­wiłbym cię na dzieńcię na dzień na dworzea wpuścił do­pierowpuścił do­piero wtedydo­piero wtedy jakwtedy jak przy­niosłajak przy­niosła byśprzy­niosła byś mi różę

Będąc człowiekiem, nie jes­tem bliższy nies­kończo­ności, niż gdy­bym był mrówką, ale też nie jes­tem dal­szy, niż gdy­bym był ciałem niebieskim.Gdy­bym był ptakiem, co la­ta wysoko to srałbym po głowach ro­dakom Polokom. Nas­rałbym wtedy Ci pros­to na oko... gdy­bym był pta­kiem, co la­ta wysoko...Głupi na głupiego ... - Gdy­bym był tak głupi jak ty, to bym cię przezywał.Gdy­bym tyl­ko mógł. Wzle­ciał bym po­nad chmury. Gdy­bym spłacił swój dług. Podzi­wiał bym do­liny i góry. Ale nie mogę. Tkwię tu uwięziony. Czuję Bo­ga trwogę. Choć na­dal jes­tem natchniony. On poz­wa­la mi tworzyć. Da­je spokój i skupienie. Aby z roz­rzu­conych słów ułożyć. Coś sen­sowne­go, bym poczuł swe istnienie..Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  Gdy­bym pa­lił, za­paliłbym te­raz pa­piero­sa, pat­rząc na rzekę i myśląc o tym, jak wszys­tko jest mętne i niepew­ne, a tak, nie paląc, po­myślę tyl­ko, że wszys­tko jest mętne i niepew­ne, rzeczy­wiście, ale bez pa­piero­sa, cho­ciaż pa­pieros, gdy­bym go pa­lił, sam z siebie wy­raziłby mętność i niepew­ność rzeczy, tak jak dym, gdy­bym palił.