Gdy­bym był ptakiem, co la­ta wysoko to srałbym po głowach ro­dakom Polokom. Nas­rałbym wtedy Ci pros­to na oko... gdy­bym był pta­kiem, co la­ta wysoko...


gdy­bym-był-ptakiem-co-­-wysoko-to-srałbym-po głowach-ro­dakom-polokom-nas­rałbym-wtedy-ci-pros­to-na oko-gdy­bym-był-pta­kiem-co-­
moon ggdy­bymbyłptakiemcola­tawysokotosrałbympo głowachro­dakompolokomnas­rałbymwtedypros­tona okogdy­bympta­kiemwysokogdy­bym byłbył ptakiemco la­tala­ta wysokosrałbym po głowachpo głowach ro­dakomro­dakom polokomnas­rałbym wtedywtedy cici pros­topros­to na okona oko gdy­bymgdy­bym byłbył pta­kiemco la­tala­ta wysokogdy­bym był ptakiemco la­ta wysokowysoko to srałbymsrałbym po głowach ro­dakompo głowach ro­dakom polokomnas­rałbym wtedy ciwtedy ci pros­toci pros­to na okopros­to na oko gdy­bymna oko gdy­bym byłgdy­bym był pta­kiemco la­ta wysoko

Gdy­bym był bogaty... Ku­piłbym Ci kwiaty Bo jak ku­puję Ci różę, Ty chcesz bu­kiety duże. Gdy­bym był bogaty Wyszedłbym z mo­jej chłop­skiej chaty I pos­ta­wił Ci dom prawdziwy W ko­lorach tęczy, całkiem urodziwy. Ale ja jes­tem biedakiem. Wy­cieram noc po­dar­tym frakiem. I je­dyne co mi pozostało To pa­lić swoją fajkę Nie dużą, nie małą. Z gi­tarą w ręku prze­mie­rzam park. Pieniądze grą zarabiam. Na jedną różę. Gdy­bym był bogaty Zos­ta­wiłbym Cię na dzień na dworze. A wpuścił do­piero wtedy Jak przy­niosła byś mi różę.Będąc człowiekiem, nie jes­tem bliższy nies­kończo­ności, niż gdy­bym był mrówką, ale też nie jes­tem dal­szy, niż gdy­bym był ciałem niebieskim.Głupi na głupiego ... - Gdy­bym był tak głupi jak ty, to bym cię przezywał.Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  Gdy­bym tyl­ko mógł. Wzle­ciał bym po­nad chmury. Gdy­bym spłacił swój dług. Podzi­wiał bym do­liny i góry. Ale nie mogę. Tkwię tu uwięziony. Czuję Bo­ga trwogę. Choć na­dal jes­tem natchniony. On poz­wa­la mi tworzyć. Da­je spokój i skupienie. Aby z roz­rzu­conych słów ułożyć. Coś sen­sowne­go, bym poczuł swe istnienie..Gdy­bym nie był Alek­san­drem, chciałbym być Diogenesem.