gdy lek­kość łez zmienia ciężar a niebo całe w chmurach nie straszne pod­muchy wiatru wszys­tko zda­je się klękać w mil­cze­niu krzycząc o pomstę której do­konać mu­si złoczyńca czy je­go ręka jest ta­ka cięta że ra­ny długo zdrowieją a bliz­ny nie przes­tają pamiętać zna­miona są przek­leństwem cieniem w teraźniejszości gdzie li zba­wienną absolucja 


gdy-lek­kość-łez-zmienia-ężar-a-niebo-całe-w chmurach-nie-straszne-pod­muchy-wiatru-wszys­tko-zda­ ę-klękać-w-mil­cze­niu-krzycząc
papużkagdylek­kośćłezzmieniaciężarniebocałew chmurachniestrasznepod­muchywiatruwszys­tkozda­je sięklękaćmil­cze­niukrzycząco pomstęktórejdo­konaćmu­sizłoczyńcaczyje­gorękajest ta­kaciętażera­nydługozdrowiejąbliz­nynie przes­tająpamiętaćzna­mionasą przek­leństwemcieniemw teraźniejszościgdzieli zba­wiennąabsolucja gdy lek­kośćlek­kość łezłez zmieniazmienia ciężarniebo całecałe w chmurachw chmurach nienie strasznestraszne pod­muchypod­muchy wiatruwiatru wszys­tkowszys­tko zda­je sięzda­je się klękaćklękać ww mil­cze­niumil­cze­niu krzycząckrzycząc o pomstęo pomstę którejktórej do­konaćdo­konać mu­simu­si złoczyńcazłoczyńca czyczy je­goje­go rękaręka jest ta­kajest ta­ka ciętacięta żeże ra­nyra­ny długodługo zdrowiejąbliz­ny nie przes­tająnie przes­tają pamiętaćpamiętać zna­mionazna­miona są przek­leństwemsą przek­leństwem cieniemcieniem w teraźniejszościw teraźniejszości gdziegdzie li zba­wiennąli zba­wienną absolucja gdy lek­kość łezlek­kość łez zmieniałez zmienia ciężarciężar a nieboa niebo całeniebo całe w chmurachcałe w chmurach niew chmurach nie strasznenie straszne pod­muchystraszne pod­muchy wiatrupod­muchy wiatru wszys­tkowiatru wszys­tko zda­je sięwszys­tko zda­je się klękaćzda­je się klękać wklękać w mil­cze­niuw mil­cze­niu krzyczącmil­cze­niu krzycząc o pomstękrzycząc o pomstę którejo pomstę której do­konaćktórej do­konać mu­sido­konać mu­si złoczyńcamu­si złoczyńca czyzłoczyńca czy je­goczy je­go rękaje­go ręka jest ta­karęka jest ta­ka ciętajest ta­ka cięta żecięta że ra­nyże ra­ny długora­ny długo zdrowiejązdrowieją a bliz­nya bliz­ny nie przes­tająbliz­ny nie przes­tają pamiętaćnie przes­tają pamiętać zna­mionapamiętać zna­miona są przek­leństwemzna­miona są przek­leństwem cieniemsą przek­leństwem cieniem w teraźniejszościcieniem w teraźniejszości gdziew teraźniejszości gdzie li zba­wiennągdzie li zba­wienną absolucja 

umilknę gdy o uczu­cia mnie zapytasz umilknę gdy słuchać będziesz chciał i  się zachwycać umilknę gdy wy­dam się so­bie zbyt śmiała umilknę bo jes­tem dla świata ta­ka mała Ty złap mnie gdy w mil­cze­niu będę spadać Ty ochroń gdy w mil­cze­niu będę się rozpadać Ty przyjdź tu gdy sa­mot­ne łzy w mil­cze­niu spłyną Ty bądź bo bez ciebie jes­tem tyl­ko zwykłą dziewczyną Ja, kiedy zaczy­nałem, nie byłem za­dowo­lony, jak długo przy­jaciele chwa­lili mnie. Kiedy za­mil­kli, po­myślałem: oho! No, a gdy po­sypały się ra­dy, żebym przes­tał, że zaułek, że śle­pa dro­ga, że się kończę, wie­działem już, że wszys­tko dobrze.Ma­my wy­powiadać prawdę, gdy in­ni mil­czą. Wy­rażać miłość i sza­cunek, gdy in­ni sieją niena­wiść. Za­mil­knąć, gdy in­ni mówią. Mod­lić się, gdy in­ni przek­li­nają. Pomóc, gdy in­ni nie chcą te­go czy­nić. Prze­baczyć, gdy in­ni nie pot­ra­fią. Cie­szyć się życiem, gdy in­ni je lekceważą.Wie­czo­rem wciaz za­tapiam sie w mil­cze­niu cze­kajac na twoj je­den gest ,do­tyk ,po­calu­nek sa­ma te­go nie ro­bię bo bo­je sie od­tra­cenia .marze o Twoich dłoniach pie­szcza­cych mo­je cialo us­tach krzycza­cych mo­je imie cze­mu we snie wszys­tko jest ta­kie lat­we cze­mu we snie nie. Ma ciebie jest on ten kto­rego sie nie wstydze, nie bo­je od­rzu­cenia bo wiem cze­go prag­ne i spel­niam praagnienia gdzie jesteś tak długo cię nie zgu­biłaś siebie a te­raz ja muszę nas obie mówiłaś dziew­czyn­ki noszą sukienki jedzą niewiele z chłop­ca­mi tyl­ko za rękę słyszałam ko­bieta to śmierć na m trze­ba zasłużyć wiesz, widziałam oni też płaczą uczu­cia je­dynie mas­kują bliz­na­mi po modliszkach wy­bacz, że idę tam gdzie nigdy za­pom­niałam jak to jest nie pamiętać śnieg zasłonił horyzont wciąż krzyczę tyl­ko w snach i nie wiem czy wiele znaczy wszystko Ni­by mil­cze­nie jest złotem, ja się zas­ta­nawiam, czy nie sreb­rem. Czy nie le­piej jest dzielić się swoimi myśla­mi , na­wet jeżeli nie każdy jest w sta­nie je odeb­rać pra­widłowo? Wielu mędrców wciąż mil­czy, być może dla­tego są pos­trze­gani ja­ko głup­cy, bo nikt nie zna ich myśli?