Gdy pew­ne­go dnia, za wiele lat, będziesz czy­tać ten list od człowieka, który kiedyś był Twoim oj­cem, być może poślesz mu jakąś myśl na po­cie­sze­nie. Już mi się od niej ro­bi ciep­lej na sercu.


gdy-pew­ne­go-dnia-za wiele-lat-będziesz-czy­ć-ten-list-od człowieka-który-kiedyś-był-twoim-oj­cem-być-może-poślesz-mu jakąś-myśl
jostein gaardergdypew­ne­godniaza wielelatbędzieszczy­taćtenlistod człowiekaktórykiedyśbyłtwoimoj­cembyćmożepośleszmu jakąśmyślna po­cie­sze­niejuż mi sięod niejro­biciep­lejna sercugdy pew­ne­gopew­ne­go dniaza wiele latbędziesz czy­taćczy­tać tenten listlist od człowiekaktóry kiedyśkiedyś byłbył twoimtwoim oj­cembyć możemoże pośleszpoślesz mu jakąśmu jakąś myślmyśl na po­cie­sze­niejuż mi się od niejod niej ro­biro­bi ciep­lejciep­lej na sercugdy pew­ne­go dniabędziesz czy­tać tenczy­tać ten listten list od człowiekaktóry kiedyś byłkiedyś był twoimbył twoim oj­cembyć może pośleszmoże poślesz mu jakąśpoślesz mu jakąś myślmu jakąś myśl na po­cie­sze­niejuż mi się od niej ro­biod niej ro­bi ciep­lejro­bi ciep­lej na sercu

Na samą myśl Że ktoś inny Jakaś Mogłaby leżeć te­raz przy Twoim boku Od­dychać ciężej pod Twym dotykiem Warg Języka Z wzajemnością Na samą myśl Że wy­wołałaby u Ciebie uśmiech Że byłbyś przy niej szczęśliwszy Pragnąłbyś aby była Twym po­wier­ni­kiem Na samą tę myśl Mam ochotę Nieba­nal­nie ani nie prze­sad­nie W ciszy W kącie Usiąść i poz­wo­lić me­mu sercu Skruszyć się Nie mar­twiąc Cię swoim losem Bo prze­cież na szczęściu Twoim Za­leży mi najbardziej Już nie mogę. Brak mi snu. Słowa wciąż się gnieżdżą w gardle. Już nie mogę. Brak mi tchu. A dech mi za­biera gdy ci w oczy patrzę. Jed­nak nie wiem co mi dzi­siaj na myśl przyjdzie. Czy to będziesz ty  czy może tyl­ko gwiaz­dy błysk. Co nas łączy, czy wiesz może? Bo ogień mi kłęby słońca z oczu zrywa. Bo mi wo­da z oczu kapie. Bo mi przyk­ro że Cię kochać już nie potrafię.Deszcz? To naj­smut­niej­sza po­ra dnia. Kiedyś lu­biłam deszcz... Tańczyć pośród je­go kropel... Pi­sać wier­sze siedząc na parapecie... Sie­dzieć przy ko­min­ku z książką i herbatą... A naj­bar­dziej lu­biłam gdy siadałeś obok, Trzy­małeś mnie za rękę.. Bez słów wpat­ry­waliśmy się w ten Ob­raz za oknem... Ale Ciebie już niema... Zos­tałam tyl­ko ja i ten deszcz... Deszcz? To naj­smut­niej­sza po­ra dnia...Życie jest jak ro­wero­wa wy­cie­czka górska, gdy u podnóża góry wy­bie­rzesz dro­ge pros­ta, łatwą, i na ko­lej­nych roz­widle­niach wy­bierał po­dob­ne, nie bedziesz miał się czym chwa­lić gdy w końcu wszys­tkie dro­gi będą pro­wadzić w dół. Prze­ciw­nie gdy będziesz się męczył i sta­rał, za­jedziesz o wiele da­lej, i na­wet jeśli nie uda Ci sie wjechac na szczyt, możesz być z siebie dumny.Wiesz, co naj­gor­sze­go ko­biecie może zro­bić za­kocha­ny w niej z wza­jem­nością mężczyz­na? Pot­rakto­wać jak to­war, który za­pew­nia mu mak­si­mum roz­koszy, który może wy­korzys­tać, by po­now­nie ot­rzy­mać to, cze­go so­bie zażyczy. I nie ważne, czy ona te­go chce, liczy się egois­tyczne męskie prag­nienie, zwierzęca żądza, która nie zno­si sprze­ciwu. ------------------------------------- nie, nie jes­tem feministką.sie­dzisz na stacji ko­lej­ny po­ciąg odjechał po­jadę następnym następny właśnie ruszył trwa to już długo sam nie wiesz czy to miesiące czy lata czekasz na ten właściwy który sam nie wiesz ale czekasz być może w końcu nadjedzie może pojechałbyś o tym co właśnie staje wiatr by cię trochę orzeźwił może na in­nej stacji na in­nym peronie cze­ka cier­pli­wie twój pociąg no ruszaj bo tu­taj może docze­kasz się os­tatniego wagonu z tabliczką ko­niec trasy *** Dział: Rozważania *** Zbig­niew Małecki