Gdy sie­dzisz w niewo­li, nie myślisz o tym że Cie boli, Myślisz o blis­kich, o miłości która Cię wyzwoli, Z nadzieją w sercu, Z ho­norem na klacie, Przet­rwasz wszys­tko bo­hater­ski bracie. (nie wie­działem gdzie umieścić czy w wier­szach czy w myślach) 


gdy-sie­dzisz-w niewo­li-nie myślisz-o tym-że cie-boli-myślisz-o blis­kich-o miłoś-która-cię-wyzwoli-z-nadzieją-w sercu-z-ho­norem
rydergdysie­dziszw niewo­linie myśliszo tymże ciebolimyśliszo blis­kicho miłościktóracięwyzwolinadziejąw sercuho­noremna klacieprzet­rwaszwszys­tkobo­hater­skibracieniewie­działemgdzieumieścićczyw wier­szachw myślach gdy sie­dziszsie­dzisz w niewo­linie myślisz o tymo tym że cieże cie bolimyślisz o blis­kicho miłości któraktóra cięcię wyzwoliz nadziejąnadzieją w sercuz ho­noremho­norem na klacieprzet­rwasz wszys­tkowszys­tko bo­hater­skibo­hater­ski bracie(nie wie­działemwie­działem gdziegdzie umieścićumieścić czyczy w wier­szachw wier­szach czyczy w myślach) gdy sie­dzisz w niewo­linie myślisz o tym że cieo tym że cie bolio miłości która cięktóra cię wyzwoliz nadzieją w sercuz ho­norem na klacieprzet­rwasz wszys­tko bo­hater­skiwszys­tko bo­hater­ski bracie(nie wie­działem gdziewie­działem gdzie umieścićgdzie umieścić czyumieścić czy w wier­szachczy w wier­szach czyw wier­szach czy w myślach) 

Gdzie jestes? Co się z Tobą stało? Myślisz o mnie czasem? Cze­kasz aż zadzwonie? Ocze­kujesz mnie w w drzwiach swo­jego mieszkania? A ja upadłam... Skrzydła we krwi skompane połama­ne, poszarpane... Cze­kasz na mnie jeszcze? Czy złapiesz mnie w ra­miona gdy upadnę? Czy podniesiesz? Czy ob­ro­nisz mnie? Gdzie jes­teś? Czy myślisz o mnie? A ja upadłam.. Skrzydła połamałam... Za­pom­niałam jak się lata...słowem za­siałeś niepokój na jałowym grun­cie nie te­go oczekiwałam od twych de­likat­nych dłoni te­raz skiero­wanych do innej jed­nakże na­dal czuję ciepło od ciebie ema­nujące we mnie lęgnącym się strachem o niena­rodzo­ne jutro i myślisz że wys­tar­czy jed­no ane­miczne żegnaj puszczo­ne na pas­twę losu nim nie nakarmisz mój dro­gi nieznajomy mi­mo wszys­tko nie potrafię krzyknąć głośne­go zostań ale szep­czę w myślach proszę nie odchodź...Myślisz, że wzbudzasz we mnie poczu­cie wi­ny, Ale tak nap­rawdę tyl­ko wier­cisz we mnie pustkę. Płaczę, ale nie dla­tego, że boli. Próbu­jesz mnie utu­lić, ale nic nie czuję. Kocham Cię. I Ty mnie kochasz. Ale mam pus­te, pus­te oczy...  boję się wszystkiego boję się dla Ciebie być (płomieniem co rozświet­li mrok) szu­kam sen­su wszystkiego szu­kam Cię wiecznie tak jak­byś był mi niezbędny jak­byś tworzył mą wie­czność do­tykam Cię w snach w myślach tworzę sce­nariu­sze gdzie wszys­tko ma in­ny smak gdzie się spla­tają nasze dusze czy­tać chcę Cię jak księgę chłonąc wiedzę wytrwale czuć smak twoich ust na ra­mieniu kłaść się os­pa­le chcę być, chcę czuć być częścią twe­go świata lecz boję się znów a ten strach mnie przytłacza Czy nauczę się czy­tać między wier­sza­mi ? Czy two­je Właśnie zas­ta­nawiałam się czy gdy będziesz tak da­leko ode mnie to czy cho­ciaż przez chwi­le po­myślisz o mnie,zatęsknisz za mną. I wiesz do ja­kiego wnios­ku doszłam ? Że nie,jed­nak nie. __________________________________ *mi­nusuj­cie ile chcecie. Jed­nak mu­siałam to gdzieś na­pisać i fak­tycznie mi ja­koś lepiej.