...Gdy Ty cze­kasz na no­wy dzień, ja cze­kam na zachód słońca by móc za­tonąć w morzu spo­koju który mi da­je blask księżyca po środ­ku nocy...


gdy-ty cze­kasz-na no­wy-dzień-ja cze­kam-na zachód-słońca-by móc-za­ąć-w morzu-spo­koju-który-mi da­-blask-księżyca
monekgdyty cze­kaszna no­wydzieńja cze­kamna zachódsłońcaby mócza­tonąćw morzuspo­kojuktórymi da­jeblaskksiężycapo środ­kunocygdy ty cze­kaszty cze­kasz na no­wyna no­wy dzieńja cze­kam na zachódna zachód słońcasłońca by mócby móc za­tonąćza­tonąć w morzuw morzu spo­kojuspo­koju któryktóry mi da­jemi da­je blaskblask księżycaksiężyca po środ­kupo środ­ku nocygdy ty cze­kasz na no­wyty cze­kasz na no­wy dzieńja cze­kam na zachód słońcana zachód słońca by mócsłońca by móc za­tonąćby móc za­tonąć w morzuza­tonąć w morzu spo­kojuw morzu spo­koju któryspo­koju który mi da­jektóry mi da­je blaskmi da­je blask księżycablask księżyca po środ­kuksiężyca po środ­ku nocygdy ty cze­kasz na no­wy dzieńja cze­kam na zachód słońca by mócna zachód słońca by móc za­tonąćsłońca by móc za­tonąć w morzuby móc za­tonąć w morzu spo­kojuza­tonąć w morzu spo­koju któryw morzu spo­koju który mi da­jespo­koju który mi da­je blaskktóry mi da­je blask księżycami da­je blask księżyca po środ­kublask księżyca po środ­ku nocyja cze­kam na zachód słońca by móc za­tonąćna zachód słońca by móc za­tonąć w morzusłońca by móc za­tonąć w morzu spo­kojuby móc za­tonąć w morzu spo­koju któryza­tonąć w morzu spo­koju który mi da­jew morzu spo­koju który mi da­je blaskspo­koju który mi da­je blask księżycaktóry mi da­je blask księżyca po środ­kumi da­je blask księżyca po środ­ku nocy

Cze­kam na Ciebie. Dzień się zdaje Ciem­nym, roz­wleczo­nym borem, A ja wciąż cze­kam na tę jasną porę, By maj mi w końcu za­jaśniał majem... I cze­kam -- słońce nie wstaje... Aż ciężkim, par­nym wieczorem Dot­knęły mnie wil­gotne dłonie, Nies­te­ty, nie two­je!... czekałem...Innym jest blask słońca, innym blask księżyca, jeszcze innym blask gwiazd, lecz wszystko to razem składa się na piękno nieba.Stoisz pod pryszni­cem, a ja cze­kam przy ko­min­ku i spi­jam gorącą herbatę - co będzie po­tem nie wiem, siedzę i spi­jam her­batę da­lej. Wo­da spływa po Twym ciele, a ja cze­kam tu na Ciebie Mam dziś ochotę pieścić Twe ciało i tonąc we włosach czar­nych długich czcić naszą tu obecność, bo jes­tem niena­syco­ny, bo mi jest mało.Uśmiech dziecka. Rumieńce. Drżenie rąk. Niewin­ne spojrzenie. Oto ja. Przez mo­ment pat­rzysz mi pros­to w oczy. Słyszysz to? Weź mnie na ręce. Proszę, ug­ryź mnie w szyję. Cze­kam na two­je zachłan­ne usta Na moim karku. Cze­kam na two­je moc­ne dłonie Na mo­jej skórze. Weź mnie so­bie w prezencie. Oto ja. Opuszczam powieki. Tyl­ko nie mów nikomu.Wi­tam Pa­na.. Os­tatnio się mnie Pan py­tał cze­go pot­rze­buję.. Pos­ta­nowiłam pa­nu wyznać.. Pot­rze­buję roz­mo­wy.. Dru­giej oso­by.. Ciepłego uśmiechu Per­liste­go śmiechu Je­go oczu I je­go uścis­ku.. Ka­kałka i kocyka Długiej roz­mo­wy telefonicznej I dużo śmiechu Pot­rze­buję czuć się kocha­na i być kochana Pot­rze­buję słońca, który oświet­li mój dzień i księżyca, który będzie świecił mi nocą. Pot­rze­buję Pana.. Tak, właśnie pana..Mi­ja je­den dzień cze­kasz z utęsknieniem Gdy ko­lej­ny mi­nie życie tra­ci smak Bro­nisz się przed błędu popełnieniem Myślisz, kiedy zno­wu po­wiesz tak. Two­ja dro­ga pełna przeszkód i zakrętów Wciąż sa­mot­nie sta­rasz dojść się do jej dna Próbu­jesz uciec z życia pędu Gdyż miłość zła wy­pełnia Cię do cna... Wciąż myślisz o wiel­kim uczuciu Cze­kasz aż z ser­ca ule­ci Ci strach Żyjesz w bólu wiel­kiego poczuciu Może osiągniesz swój cel w swoich snach.