Gdy widziałem przy­jaciół na ko­kainie, ich oczy nie prze­mawiały do mnie, ich oczy od­bi­jały ich dusze.


gdy-widziałem-przy­jaciół-na ko­kainie-ich-oczy-nie prze­mawiały-do mnie-ich-oczy-od­bi­jały-ich-dusze
serj tankiangdywidziałemprzy­jaciółna ko­kainieichoczynie prze­mawiałydo mnieod­bi­jałyduszegdy widziałemwidziałem przy­jaciółprzy­jaciół na ko­kainieich oczyoczy nie prze­mawiałynie prze­mawiały do mnieich oczyoczy od­bi­jałyod­bi­jały ichich duszegdy widziałem przy­jaciółwidziałem przy­jaciół na ko­kainieich oczy nie prze­mawiałyoczy nie prze­mawiały do mnieich oczy od­bi­jałyoczy od­bi­jały ichod­bi­jały ich duszegdy widziałem przy­jaciół na ko­kainieich oczy nie prze­mawiały do mnieich oczy od­bi­jały ichoczy od­bi­jały ich duszeich oczy od­bi­jały ich dusze

Nie wtedy kocha się ludzi, gdy się zamyka oczy na ich prawdę; kocha się ich wtedy, gdy zmierzywszy ich małość i podłość umie się przejść ponad ta nędzą i odkryć ten łut szczerego złota, jaki jest w nich ukryty, zatopiony nieraz w oceanie błota.Słabość ludzi wydaje nam ich dusze, czyni ich potrzebującymi. Bez przywar byliby zamknięci w sobie i nie potrzebujący niczego. Dopiero ich wady nadają im smak i czynią pociągającymi.Jak dziwną jest rzeczą, że ludzie zaw­sze umieją od­po­wie­dzieć na py­tanie, ile po­siadają owiec, na­tomiast nie umieją po­dać liczby przy­jaciół ani ich wy­mienić - tak nis­ko ich cenią.Ich dłonie zaplątane. Oczy za­pat­rzo­ne, w dal. War­gi lek­ko rozchylone. Szum liści, morza, fal. Od­dechy wciąż skupione, A ich miłość kwitnie. Ubocze aż tak oddalone, Od uczu­cia jed­nej z par.W no­cy gdy sie­dzisz w rze­komo pus­tym mieszkaniu, Stąpają dusze, po Two­jej podłodze, chodzące w wyb­lakłym ubraniu. Zat­rzy­mują się nieświado­me, że już nie żyją i pat­rzą na Ciebie, Z nadzieją, że usłyszysz ich niemy krzyk, Z nadzieją, że poczu­jesz ich lo­dowa­ty dotyk, Że na­pot­kasz ich wzrok błagający o światłość, Do której nie mogą dotrzeć.Spoj­rzałam w te oczy. Ich blask obudził drżący we mnie żar. Żar tlący os­tatkiem sił łkające serce. Roz­pa­lił się płomień szczęścia! I spa­dająca gwiaz­da os­tatni raz spadła daremnie. Dzięki tym oczom, spełniły się wszys­tkie piękne sny. Te cza­rodziej­ski oczy...