Gdym so­bie po­myślała, że kiedyś ten starzec, proszący o przyszłość swe­go sy­na, po­wie córce, by do­dawała do mod­litwy za bra­ta mo­je imię, ja­ko ta­jem­niczej przy­jaciółki, całkiem zmieniłam się i dum­na byłam z siebie.


gdym-so­bie-po­myśła-że kiedyś-ten-starzec-proszący-o przyszłość-swe­go-sy­na-po­wie-córce-by do­dawała-do mod­litwy-za bra­
aleksander dumasgdymso­biepo­myślałaże kiedyśtenstarzecproszącyo przyszłośćswe­gosy­napo­wiecórceby do­dawałado mod­litwyza bra­tamo­jeimięja­kota­jem­niczejprzy­jaciółkicałkiemzmieniłam sięi dum­nabyłamz siebiegdym so­bieso­bie po­myślałaże kiedyś tenten starzecproszący o przyszłośćo przyszłość swe­goswe­go sy­napo­wie córceby do­dawała do mod­litwydo mod­litwy za bra­taza bra­ta mo­jemo­je imięja­ko ta­jem­niczejta­jem­niczej przy­jaciółkicałkiem zmieniłam sięzmieniłam się i dum­nai dum­na byłambyłam z siebiegdym so­bie po­myślałaże kiedyś ten starzecproszący o przyszłość swe­goo przyszłość swe­go sy­naby do­dawała do mod­litwy za bra­tado mod­litwy za bra­ta mo­jeza bra­ta mo­je imięja­ko ta­jem­niczej przy­jaciółkicałkiem zmieniłam się i dum­nazmieniłam się i dum­na byłami dum­na byłam z siebie

Kto wyrze­ka się mod­litwy, ten re­zyg­nu­je z siebie.Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś...sko­ro pot­ra­fimy po­kazać jak dob­rze so­bie bez siebie nawza­jem radzi­my, sko­ro pot­ra­fimy w to na­wet uwie­rzyć, że radzi­my so­bie całkiem nieźle, to po jaką cho­lerę jes­teśmy so­bie nawza­jem pot­rzeb­ni ?.Zacznij się mod­lić! I pow­tarzaj po­tem mod­litwy jak naj­częściej! Bóg reszty do­pełni - oświeci cię no­wym życiem i ożywi.ko­bieca logika Wyszła spod pryszni­ca i po­pat­rzyła na swo­je na­gie ciało. Uśmie­chnęła się na myśl, że wszys­tko z nią w porządku. Po­myślała jed­nak o tym, że właści­wie nie zmieniła się wca­le. Wniosek był jed­noznaczny: In­styn­kt to w grun­cie rzeczy nic in­ne­go, jak cichy głos Bo­ga. Mod­litwy są wysłuchi­wane, ale trze­ba ocze­kiwać od­po­wie­dzi i wierzyć...