Get­to jak u Ka­cenel­so­na? Spa­dające gwiaz­dy,


get­to-jak u ka­cenel­so­na-spa­dają-gwiaz­dy- ida- ona-faj­ga-min­dla-pseudo­nim-lena-pa­miętasz-za­mor­do­wanym-to bez
ikonget­tojak u ka­cenel­so­naspa­dającegwiaz­dy ida onafaj­gamin­dlapseudo­nimlenapa­miętaszza­mor­do­wanymto bezznacze­niaaniołowieszu­kająkonduktuwschódsłońcatwójpłomieńświecyprzysłoniłprzedge­nerałemni­lembacznośćpa­mięćto wciążantysemityzm get­to jak u ka­cenel­so­naspa­dające gwiaz­dy ona faj­gafaj­ga min­dlapseudo­nim lenalena pa­miętaszza­mor­do­wanym to bezto bez znacze­niaaniołowie szu­kająszu­kają konduktukonduktu wschódwschód słońcatwój płomieńpłomień świecyświecy przysłoniłprzysłonił przedprzed ge­nerałemge­nerałem ni­lempa­mięć to wciąż ona faj­ga min­dlapseudo­nim lena pa­miętaszza­mor­do­wanym to bez znacze­niaaniołowie szu­kają konduktuszu­kają konduktu wschódkonduktu wschód słońcatwój płomień świecypłomień świecy przysłoniłświecy przysłonił przedprzysłonił przed ge­nerałemprzed ge­nerałem ni­lem

w kąci­ku kla­sy stoi w do­nicy pachnące la­sem jodłowe drzew­ko. michał i jerzy za­wiesi­li na nim lam­pki. ka­mil za­wie­sza szyszki, a to­mek gwiaz­dki. za chwilę ola do­da pa­wie oczka, a ha­nia mucho­mor­ki. nasza pa­ni po­wiesi na czub­ku choin­ki złotą gwiaz­dkę. jeszcze tyl­ko trochę wa­ty lek­kiej jak puch i choin­ka ub­ra­na. te­raz wygląda jak królew­na z bajki Tańczy płomień świecy skocznie A ja, wpółmar­twy kochanek W kar­tkę czar­ny­mi łza­mi poranek Przek­li­nam nim on się rozpocznie Słyszę ptaszyn gardła drwiące Wiatr, co się śmieje po­między drze­wa­mi słyszę Te­raz tyl­ko te­go pragnę, by w ciszę Za­padło me ser­ce bez Ciebie gasnące.Kil­ka ty­sięcy Polaków, pra­cowało na je­go emeryturę. Za­bijał ich włas­noręcznie! Żyd, który na­lewał z pustego. Pa­mięć to wciąż antysemityzm! BAR­DZO PILNE! So­bota godz. 14.00.Przys­tań przy­goto­wana. Poślę sa­mochód. Nie za­pom­nij zab­rać marzeń. Od­liczam spa­dające gwiazdy. To, co w życiu doczes­nym naj­cenniej­sze, może oka­zać się bez znacze­nia dla życia wiecznego.w ciche bez­gwiez­dne noce zak­wi­ta we mnie samotność choć myśla­mi otu­lam się w mroku przeszy­wasz na wskroś moją pustkę kiedyś za je­den twój dotyk tak łat­wo od­dałabym ciało a ty wciąż pat­rzysz uparcie a to­bie wciąż jeszcze mało krad­niesz mi sny pocałunkiem i chciałbyś na włas­ność mieć duszę