gruszki na wie­rzbie płaczące i śliwki i śli­nię się na sośnie cza­sem na mlecze al­bo na dmuchawce licząc na dob­ry wiatr w polu obierając so­bie ze skórki man­da­ryn­ki a one we mnie


gruszki-na wie­rzbie-płaczą-i-śliwki-i-śli­ę ę-na sośnie-cza­sem-na mlecze-al­bo-na dmuchawce-licząc-na dob­ry-wiatr-w polu
rodiagruszkina wie­rzbiepłacząceśliwkiśli­nię sięna sośniecza­semna mleczeal­bona dmuchawceliczącna dob­rywiatrw poluobierającso­bieze skórkiman­da­ryn­kionewe mnieandhe­rei go againon my ownotoidęznówcałkiemsam gruszki na wie­rzbiena wie­rzbie płaczącepłaczące ii śliwkiśliwki ii śli­nię sięśli­nię się na sośniena sośnie cza­semcza­sem na mleczena mlecze al­boal­bo na dmuchawcena dmuchawce licząclicząc na dob­ryna dob­ry wiatrwiatr w poluw polu obierającobierając so­bieso­bie ze skórkize skórki man­da­ryn­kione we mnieand he­rehe­re i go againi otooto idęidę znówznów całkiemcałkiem sam gruszki na wie­rzbie płaczącena wie­rzbie płaczące ipłaczące i śliwkii śliwki iśliwki i śli­nię sięi śli­nię się na sośnieśli­nię się na sośnie cza­semna sośnie cza­sem na mleczecza­sem na mlecze al­bona mlecze al­bo na dmuchawceal­bo na dmuchawce liczącna dmuchawce licząc na dob­rylicząc na dob­ry wiatrna dob­ry wiatr w poluwiatr w polu obierającw polu obierając so­bieobierając so­bie ze skórkiso­bie ze skórki man­da­ryn­kiman­da­ryn­ki a onea one we mnieand he­re i go again* i otoi oto idęoto idę znówidę znów całkiemznów całkiem sam 

Idę dzi­siaj płakać. Idę. Tak mam, idę cza­sem na cały dzień. By­wa, że pochłania mnie weekend. A cza­sem zaj­mie to tyl­ko 2 se­kun­dy dłużej niż zwyk­le. Idę. Po­win­nam rzec - co in­ne­go mi po­zos­tało?! - nie. Idę. Tak już mam.Pu­kam do Ciebie od lat De­likat­nie jak let­ni wiatr Co roz­wiewa dmuchawce Roz­nosząc ba­bie lato Po­dob­no krop­la drąży skalę Lecz prze­cież ser­ce Twoje Nie jest z kamienia I rozpływam się po osierdziu Chciałbym cza­sem być burzą Zro­bić za­mieć, bić gradem Uderzyć pioru­nem z jas­ne­go nieba Lecz nies­te­ty nie jes­tem Zeusem ma­gia internetu w Pa­cano­wie czte­ry staruszki sprag­nione chłopa do poduszki młodzianów zaczepiały  w ne­cie bzdu­ry pisały obiecując na wie­rzbie gruszki Po­zos­tał je­den dzień mniej do przeżycia. Cza­sem myślę, że to dob­rze, cza­sem, że źle, ale naj­gorzej jest, gdy jest mi to całkiem obojętne.Gdy cza­sem jest bar­dzo źle wątpię w to, że kochasz mnie ale, wiem, że to mo­ja psychi­ka mnie tnie to tak piękne, że wy­daje mi się, że śnię wiesz, jak bar­dzo wiel­bię Cię! cza­sem czuję apatię lecz jak spot­ka­my się wszys­tko będzie dob­rze i ja to wiem! bo tak sa­mo kocha­my się! Po półno­cy, no­wy dzień się zaczy­na. Ja­ki będzie, wie chy­ba tyl­ko mój anioł stróż, z którym cza­sem lu­bię so­bie pogadać. Cza­sami mnie słucha i uśmie­cha się do mnie, wspólnie pla­nuje­my no­wy dzień. Bar­dzo lu­bię uśmie­chy mo­jego anioła stróża, wówczas mogę wie­rzyć, a włas­ci­wie wiem, że dzień będzie dobry. Te­raz uśmie­cha się. Mogę iść spać, bo wiem, ze dzień który już się zaczął, będzie dobry.