Hołdując bożko­wi miłości, wiel­bię Two­je ciało, ob­my­wam z codzienności, mało... Wni­kam w krwioobieg, pul­suję zachłannością, po­siadłam duszę, mało... Nasze sto­py znów tańczą w pie­szczo­cie oddania...


hołdując-bożko­wi-miłoś-wiel­bię-two­-ciało-ob­my­wam-z codziennoś-ło-wni­kam-w krwioobieg-pul­suję-zachłannośą-po­siadłam
amahołdującbożko­wimiłościwiel­biętwo­jeciałoob­my­wamz codziennościmałowni­kamw krwioobiegpul­sujęzachłannościąpo­siadłamduszęnaszesto­pyznówtańcząw pie­szczo­cieoddaniahołdując bożko­wibożko­wi miłościwiel­bię two­jetwo­je ciałoob­my­wam z codziennościmało wni­kamwni­kam w krwioobiegpul­suję zachłannościąpo­siadłam duszęmało naszenasze sto­pysto­py znówznów tańczątańczą w pie­szczo­ciew pie­szczo­cie oddaniahołdując bożko­wi miłościwiel­bię two­je ciałomało wni­kam w krwioobiegmało nasze sto­pynasze sto­py znówsto­py znów tańcząznów tańczą w pie­szczo­cietańczą w pie­szczo­cie oddania

Ciepły pokój ona naga wokół spokój myśli wspomaga. Nag­le spada in­truz z nieba no­gi rozkłada ta­ka potrzeba. Kocha­ny to Ty tak słod­ko brzmi ra­zem to my los so­bie drwi. Do­tykaj delikatnie pieść ser­cem ciało bar­dzo dokładnie mało mało mało! Dał jej wszystko kocha szczerze roz­pa­lił ognisko w miłości wierze.Do­tykam Cię Mus­kam ciało opuszkami Wchodzę głębiej W duszę Aż mro­zi Cię dreszcz Nie co­fam się ani na krok Wstępuję w Twe ciało I przyrze­kam na życie Miłość wieczną Znów piszę o miłości znów to jest dla Ciebie znów myślą o To­bie znów bra­kuje mi Ciebie znów chce Cie mieć przy so­bie znów Kocham Cie na Zaw­sze znów mówię to naprawdę tu jes­tem...gorąca i miękka w tańcu uwodzę twe ciało już tyl­ko pragnienie w to­bie zat­ra­cić się chciało wśród uniesień dźwięków roz­koszy jęk się wymyka bądź wciąż przy mnie póki tan­go...póki muzyka póki żyją gwiazdy póki kos­mos istnieje... póty trwa rozkosz mo­je ciało goreje wciąż mało mam i mało ja wie­czne pragnienie pożądam tych pieszczot i ciebie, mo­je marzenie Miłość jest aktem wiary i kto ma mało wiary, ma mało miłości.zapląta­liśmy się w so­bie cze­go Ty chcesz ? ja nie mogę spokój męczy mo­je serce cze­go Ty chcesz? chy­ba więcej dłonie na krzyż się składają chcesz roz­wiązać mo­je ciało nasze dłonie się splatają to dla Ciebie jest za mało