i jak ja mam dziś zasnąć bez tych ra­mion dających ciepło bez te­go głosu szepcące­go kołysan­ki bez tych włosów i bez te­go zapachu bo­li naj­bar­dziej że ktoś in­ny może te­go doświadczać i nie doswiadczać tych ramion tej kołysanki te­go zapachu 


i jak ja mam-dziś zasnąć-bez-tych-ra­mion-dających-ciepło-bez-te­go-głosu-szepcą­go-kołysan­ki-bez-tych-włosów-i-bez-te­go-zapachu
amisfiti jak ja mamdziś zasnąćbeztychra­miondającychciepłote­gogłosuszepcące­gokołysan­kiwłosówzapachubo­linaj­bar­dziejżektoś in­nymożedoświadczaćnie doswiadczaćramiontejkołysankizapachu i jak ja mam dziś zasnąćdziś zasnąć bezbez tychtych ra­mionra­mion dającychdających ciepłociepło bezbez te­gote­go głosugłosu szepcące­goszepcące­go kołysan­kikołysan­ki bezbez tychtych włosówwłosów ii bezbez te­gote­go zapachuzapachu bo­libo­li naj­bar­dziejnaj­bar­dziej żeże ktoś in­nyktoś in­ny możemoże te­gote­go doświadczaćdoświadczać ii nie doswiadczaćnie doswiadczać tychtych ramionramion tejtej kołysankikołysanki te­gote­go zapachu i jak ja mam dziś zasnąć bezdziś zasnąć bez tychbez tych ra­miontych ra­mion dającychra­mion dających ciepłodających ciepło bezciepło bez te­gobez te­go głosute­go głosu szepcące­gogłosu szepcące­go kołysan­kiszepcące­go kołysan­ki bezkołysan­ki bez tychbez tych włosówtych włosów iwłosów i bezi bez te­gobez te­go zapachute­go zapachu bo­lizapachu bo­li naj­bar­dziejbo­li naj­bar­dziej żenaj­bar­dziej że ktoś in­nyże ktoś in­ny możektoś in­ny może te­gomoże te­go doświadczaćte­go doświadczać idoświadczać i nie doswiadczaći nie doswiadczać tychnie doswiadczać tych ramiontych ramion tejramion tej kołysankitej kołysanki te­gokołysanki te­go zapachu 

Jeżeli naj­bar­dziej niewin­ne i bez­bron­ne dziec­ko nie może czuć się bez­pie­cznie w ja­kimś społeczeństwie, wówczas już nikt bez­pie­cznie czuć się w nim nie może! I wreszcie, cho­ciaż może za­nad­to się w to wgłębiam, nie można mieć fron­tu bez tyłu, a góry bez dołu, tak więc wca­le nie jes­tem prze­kona­ny, że światło może is­tnieć bez mro­ku, czys­tość bez bru­du, a dob­ro bez zła.W tęskno­cie bez wy­razu, bez świadków i cienia. W świet­le słońca i od­bi­tych je­go promieniach, Żal ogarnia... Ból przeszywa... Gdzie miłość? Gdzie szczęście? Gdzie Ty jesteś? kochan­ku daw­nych nocy, ciepły do­tyku warg roz­ga­niający złe duchy, Umarłeś? a może... w ogóle nie-byłeś? Kobieta powinna mieć naukę bez pedanterii, talent bez pretensji, cnotę bez dumy, szczęście bez świadków, wesołość bez wielbicieli.To wszys­tko dla mnie? Do­mek z drze­wias­tych kolosów? I de­likat­ne fi­ran­ki w ko­lorze włosów? Ma­dame... Stoję u progu, nie dając kroku, choć ok­na kuszą spo­kojem widoków... A ja nie potrafię, bo ser­ce mam połamane, us­ta­wić kołyski przy niez­na­nej ścianie. Choć bar­dzo pragnę, broń składam bez słowa. Zos­tała z te­go stada fi­gur­ka kryształowa... Ma­leńki anioł, co wyg­ry­wa skruszony Moją ulu­bioną melodię