I nad­chodzi ta­ka chwi­la, kiedy stwier­dzasz, że nie masz już nic do stra­cenia, że jes­teś słaby, ni­jaki i sam - tyl­ko Ty, nie masz nic i ni­kogo ... naj­pierw przychodzi strach. Później roz­pacz. A później... to wyzwala. Zbierz myśli. Zbierz swo­je ser­ce do ku­py. Po­radzisz so­bie. Te­raz może być już tyl­ko lepiej.


i nad­chodzi-­ka-chwi­-kiedy-stwier­dzasz-że nie masz-już-nic-do stra­cenia-że jes­teś-słaby-­jaki-i sam- tyl­ko-ty-nie masz-nic
gold fishyi nad­chodzita­kachwi­lakiedystwier­dzaszże nie maszjużnicdo stra­ceniaże jes­teśsłabyni­jakii sam tyl­kotynie maszi ni­kogonaj­pierw przychodzistrachpóźniej roz­pacza późniejto wyzwalazbierzmyślizbierz swo­jeser­cedo ku­pypo­radzisz so­biete­raz możebyćtyl­kolepieji nad­chodzi ta­kata­ka chwi­lakiedy stwier­dzaszże nie masz jużjuż nicnic do stra­ceniaże jes­teś słabyni­jaki i sam tyl­ko tynie masz nicnic i ni­kogoi ni­kogonaj­pierw przychodzinaj­pierw przychodzi stracha później to wyzwalazbierz myślizbierz swo­je ser­ceser­ce do ku­pyte­raz może byćbyć jużjuż tyl­kotyl­ko lepieji nad­chodzi ta­ka chwi­laże nie masz już nicjuż nic do stra­cenianie masz nic i ni­kogonic i ni­kogoi ni­kogo naj­pierw przychodzinaj­pierw przychodzi strachzbierz swo­je ser­ce do ku­pyte­raz może być jużbyć już tyl­kojuż tyl­ko lepiej

Kiedy przychodzisz z pra­cy, to masz lat ile masz. Kiedy kocha­my się późnym po­połud­niem, to sta­jesz się ener­giczną trzydziestolatką. Kiedy kocha­my się przed północą, to jes­teś już sza­loną dwudziestolatką. A kiedy kocha­my się nad ra­nem, to mam wątpli­wości i wyrzu­ty, bo jes­teś już bar­dzo nieletnią...A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.I znów to się dzieje, znów zos­ta­je sa­ma a ty­le poświęci­lam.Naj­pierw by­liśmy wszys­cy szczęśli­wi ale oni nie wie­dzieli tak nap­rawdę nic o mnie , do­piero gdy poz­na­li prawdę pożuci­li jak zbi­tego psa (Ku*wa!!). Te­raz wiem że przy­jaźń to jed­na wiel­ka stra­ta po­maga chwi­lowo póżniej tyl­ko ra­ni, chy­ba że to ze mną jest coś złego. Przy­jaźń nie jest stworzo­na dla mnie Naj­lep­sze są wie­czo­ry, możesz zos­tać sam na sam ze swoimi myśla­mi, marze­niami, pla­nami... Możesz być kim tyl­ko so­bie zap­ragniesz, nie mu­sisz nic uda­wać, po pros­tu jes­teś sobą....gdy cie widzę już nic nie jest ta­kie sa­mo każdą spólna chwi­le nasza ogarnęły popioły tyl­ko w twoich oczach jes­tem kimś in­nym mis­tyczne wędrówki po­goń za szczęściem chwi­la zbłądzenia czu­je ze żyje je­sien­ny wiatr lek­ko opływa me ciało niemy szept dopływa do uszu chwi­le zamyśleń na pew­no już nic nie będzie jak dawniej We­roni­ka Kawlewska to ta­kie bez­czel­ne - zazdrość. Osadza się w To­bie, gdy jes­teś szczęśliwa. a kiedy jest z inną, wybucha. Da­jesz jej władze, puszczasz ją, nie zabraniasz, a ona roz­bi­ja wszystko, całe wnętrze całą duszę, ciało Nie ro­bisz nic, bo nic zro­bić nie możesz nie ma le­ku na jej zatrzymanie mam tyl­ko diagnozę, na tą podła zazdrość jeśli ona wybucha, to ty go kochasz, nie ma nic z niczego, kochasz go, jeszcze, teraz już kochasz..