I tyl­ko niebo w jej życiu było błękit­ne, wszys­tko in­ne czarną barwą się obszyło...


i tyl­ko-niebo-w jej-życiu-było-błękit­ne-wszys­tko-in­ne-czarną-barwą ę-obszyło
opuszczonai tyl­koniebow jejżyciubyłobłękit­newszys­tkoin­neczarnąbarwą sięobszyłoi tyl­ko nieboniebo w jejw jej życiużyciu byłobyło błękit­newszys­tko in­nein­ne czarnączarną barwą siębarwą się obszyłoi tyl­ko niebo w jejniebo w jej życiuw jej życiu byłożyciu było błękit­newszys­tko in­ne czarnąin­ne czarną barwą sięczarną barwą się obszyłoi tyl­ko niebo w jej życiuniebo w jej życiu byłow jej życiu było błękit­newszys­tko in­ne czarną barwą sięin­ne czarną barwą się obszyłoi tyl­ko niebo w jej życiu byłoniebo w jej życiu było błękit­newszys­tko in­ne czarną barwą się obszyło

To wszys­tko mu­siało dziać się na prawdę. To wszys­tko nie mogło być tyl­ko wyt­wo­rem mo­jej wyob­raźni, tak jak nie było nim ryt­miczne łup-łup-łup mu­zyki z sąsied­niego po­koju, które ja­kimś cu­dem ideal­nie zgry­wało się z szyb­kim łup-łup-łup mo­jego serca...Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.Tworzysz imi­tację nadziei, wiedząc, że jest to tyl­ko złud­ny ob­raz w Two­jej głowie. Ok­raszasz się ciepłymi stru­mieniami wiary. Wyłaniasz oka błysk z fal zagłady. Trzy­masz się usil­nie za­tar­te­go już schematu. Sięgasz do przeszłości, gdzie wszys­tko krawędzie miało łagod­ne, gdzie wszys­tko było w do­tyku przyjazne. Te­raz parzysz się teraźniejszością. Brak Ci od­wa­gi, by prze­bić ko­kon codzienności. Za­padasz się w głąb swe­go urwiska.Tyl­ko w życiu wszys­tko się pos­tarza, wie­cznie młoda jest tyl­ko fantazja.I przyszło mi do głowy, że w życiu też nie po­winien się liczyć styl, tyl­ko barwa.Nau­czyłem się z cza­sem, że wszys­tko w życiu ma swoją cenę i za wszys­tko płacić trze­ba ta­kim lub in­nym spo­sobem. I jeśli po­pat­rzę wstecz na mo­je życie, z go­ryczą przyj­dzie mi wyz­nać, że twar­dym dla mnie było mis­trzem i niez­byt długo ka­zało po­zos­ta­wać w terminie...