I znów Ty, Blask księżyca zdradza niektóre zarysy... Ciebie. W Twych ciem­ny oczach, częściowo osłoniętych mrokiem, ig­rają fi­kuśne iskierki... Swym pożądli­wym wzro­kiem wyłapuję za­rys Twej sylwetki. Skry­ta za krzewami, oglądam ten cu­dow­ny widok. Marzę by być już obok Ciebie, lecz jes­teś tak piękny... Tak zajmujący... Idziesz dalej, szu­kasz mnie, za­raz znik­niesz mi z oczu... Zwin­nie i cicho prze­mie­szczam się między drzewami. Zbliżasz się do polany... Las na­pełnia ciepłem powietrze, wiatr niesie do mnie twą uroczą, odurzającą woń... Roz­marzo­na zacze­piłam o gałązkę. Wiesz, że jestem.


i znów-ty-blask-księżyca-zdradza-niektóre-zarysy-ciebie-w-twych-ciem­ny-oczach-częściowo-osłoniętych-mrokiem-ig­rają-fi­kuśne
martini2726i znówtyblaskksiężycazdradzaniektórezarysyciebietwychciem­nyoczachczęściowoosłoniętychmrokiemig­rająfi­kuśneiskierkiswympożądli­wymwzro­kiemwyłapujęza­rystwejsylwetkiskry­taza krzewamioglądamtencu­dow­nywidokmarzęby byćjużobokciebieleczjes­teśtakpięknytakzajmującyidzieszdalejszu­kaszmnieza­razznik­nieszmi z oczuzwin­niei cichoprze­mie­szczam sięmiędzydrzewamizbliżasz siędo polanylasna­pełniaciepłempowietrzewiatrniesiedo mnietwąurocząodurzającąwońroz­marzo­nazacze­piłamo gałązkęwieszże jestemi znów tyblask księżycaksiężyca zdradzazdradza niektóreniektóre zarysyzarysy ciebiew twychtwych ciem­nyciem­ny oczachczęściowo osłoniętychosłoniętych mrokiemig­rają fi­kuśnefi­kuśne iskierkiiskierki swymswym pożądli­wympożądli­wym wzro­kiemwzro­kiem wyłapujęwyłapuję za­rysza­rys twejtwej sylwetkiskry­ta za krzewamioglądam tenten cu­dow­nycu­dow­ny widokmarzę by byćby być jużjuż obokobok ciebielecz jes­teśjes­teś taktak pięknypiękny taktak zajmującyzajmujący idzieszidziesz dalejszu­kasz mnieza­raz znik­nieszznik­niesz mi z oczumi z oczu zwin­niezwin­nie i cichoi cicho prze­mie­szczam sięprze­mie­szczam się międzymiędzy drzewamizbliżasz się do polanydo polany laslas na­pełniana­pełnia ciepłemciepłem powietrzewiatr niesieniesie do mniedo mnie twątwą urocząodurzającą wońwoń roz­marzo­naroz­marzo­na zacze­piłamzacze­piłam o gałązkęblask księżyca zdradzaksiężyca zdradza niektórezdradza niektóre zarysyniektóre zarysy ciebiew twych ciem­nytwych ciem­ny oczachczęściowo osłoniętych mrokiemig­rają fi­kuśne iskierkifi­kuśne iskierki swymiskierki swym pożądli­wymswym pożądli­wym wzro­kiempożądli­wym wzro­kiem wyłapujęwzro­kiem wyłapuję za­ryswyłapuję za­rys twejza­rys twej sylwetkioglądam ten cu­dow­nyten cu­dow­ny widokmarzę by być jużby być już obokjuż obok ciebielecz jes­teś takjes­teś tak pięknytak piękny takpiękny tak zajmującytak zajmujący idzieszzajmujący idziesz dalejza­raz znik­niesz mi z oczuznik­niesz mi z oczu zwin­niemi z oczu zwin­nie i cichozwin­nie i cicho prze­mie­szczam sięi cicho prze­mie­szczam się międzyprze­mie­szczam się między drzewamizbliżasz się do polany lasdo polany las na­pełnialas na­pełnia ciepłemna­pełnia ciepłem powietrzewiatr niesie do mnieniesie do mnie twądo mnie twą urocząodurzającą woń roz­marzo­nawoń roz­marzo­na zacze­piłamroz­marzo­na zacze­piłam o gałązkę

Znów Cię widzę... W Twych oczach ig­rają cu­dow­ne ogniki. Pat­rzysz na mnie. Lecz nie jest to zwykłe spojrzenie... Pragniesz. Mnie. Chłoniesz wzro­kiem me ko­biece kształty... Roz­kochu­jesz się od no­wa w mych ru­mianych policzkach, w mym wstyd­li­wym spojrzeniu... Bar­dzo dob­rze wiesz, że za­raz i ono wy­buchnie falą pożąda­nia i prowokacji... Tak dob­rze mnie znasz, cały czas poz­nając od nowa... Zmysłowa rum­ba wie­dzie nas do celu. Blis­kość ciał i po­mie­sza­nie zmysłów. Tyl­ko Ciebie kocham. Ta­kiego pożądam.Wciąż pragnę Ciebie, I twych bez­wstyd­nych spojrzeń, Kiedy leżysz nago, Tuż obok mnie. Ty wiesz jak bar­dzo Ciebie pożądam, Twe­go ciała, twych ust, I nie od­dam cię za żad­ne skarby, Nig­dy już. Chy­ba so­bie ciebie wyśniłem, Gdyż jes­teś idealna, Ta­ka słod­ka i piękna, Niemalże nierealna.czys­tość jas­ności skóry sreb­rność oczu po­piela­tość blondu brak cen­ty­metrów -  - wy­nag­radzasz ciepłem serca. towarzyski sta­ran­nie do­bierający słowa uśmiech choć nieczęsty, piękny - z ł a m a ć s e r c e pew­nie mógłbyś, tyl­ko chcieć musiałbyś szko­da jedynie że tak strasznie nie chcesz mnie już widzieć od­wróć głowę raz jeszcze no dawaj nie waż się pat­rzeć na mnie Prze­cież N I E G O D N A jestem. Wstyd mi, Jes­teś chu.pospolitym.jem.Bo ja lu­bię być na­zywaną przez Ciebie Nie naw­ra­caj mnie, Bo wiesz że Cię nie usłucham. Nie myśl o mnie, Bo wiesz że Cię zlekceważę. Nie prze­bywaj przy mnie, Bo wiesz że Cię zranię. Nie rób nicze­go dla mnie, Bo wiesz że te­go nie docenię. Po pro­su pozwól mi: Być przy Tobie, Myśleć o Tobie, Prze­mawiać do Ciebie, I czy­nić dla Ciebie dobro. Jed­nak mam jedną prośbę. Nie porzuć mnie. Bo wte­dy stoczę się w krainę ciem­ności i bólu.A ja wciąż szu­kam Two­jego spoj­rze­nia w oczach mi­jających mnie osób. Wycze­kuję te­go co niereal­ne. Chcę abyś się mną zaopieko­wał, tak jak opieku­jesz sie swoimi pac­jenta­mi. Cza­sem myśle so­bie, że dla Ciebie go­towa bym była wylądo­wać w szpi­talu żebyś się mną zajął. I żebym mogła znów za­topić się w błęki­cie oczu Twych i Twoim uśmie­chu. I w końcu od­ważyć sie. Od­ważyć się żyć bez Ciebie...