I konik się potknie.


i-konik-ę-potknie
joanna wyszkowskakoniksiępotkniei konikkonik sięsię potkniei konik siękonik się potkniei konik się potknie

bieg­nie konik bieg­nie sobie skacze konik skacze sobie tańczy konik tańczy sobie krad­nie konik krad­nie sobie la­ta konik la­ta sobie lecz potyka się o rower cóż za konik jest bez nogi nie dla niego są te drogi znajdź ko­niku swoją drogę lub umieraj jeśli możesz Kto się dwa razy potknie na kamieniu, trzeci raz może go nim w łeb. Nie ma żadnej wymówki, kto w jednym dwa razy błądzi.bar­wy swe maluje na skra­ju horyzontu uj­mującym blaskiem w rześkim nieładzie pta­sim świergotem wie­szczo­ne powicie bo­symi stopami kro­ki niewidzialne lek­kie kłaniania i nagłe uniesienia nadziei gęstwi­ny ścieżki wydeptane zbiera­ne ostrożnie od­dechy pokładzione łza­wymi kroplami na łonie macierzy fla­konik szczęścia z za­pachem jutra Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.Gdy już się zbliżysz, Poczuję Twój zapach, Za­pach Twoich dłoni, szyi i włosów. Przy­tulę się do Twe­go ciepłego ciała. Roz­grza­nego, rozpalonego Żarzące­go się niczym ogień. Od­dam się Tobie Tak jak jeszcze ni­komu się nie oddałam. I wreszcie się poznamy Poz­nają się nasze ciała.