Idę przed siebie, ciągle mam Cię w głowie Czuję Twój za­pach, od­wra­cam się, Ciebie nie ma. Czyżby to mo­ja wyob­raźnia płatała figle? Czuję w so­bie motyle, Lecz prze­cież Ciebie nie ma.. Czuję Cię w sercu. Pot­ra­fię uj­rzeć Two­je oczy i usta, Twój uśmiech W głębi wyobraźni... Dlacze­go mnie nie dotkniesz? Dlacze­go wciąż Cię nie ma? Jeszcze wciąż mam nadzieję Lecz po­woli umieram..


idę-przed-siebie-ągle-mam-cię-w głowie-czuję-twój-za­pach-od­wra­cam-ę-ciebie-nie -czyżby-to mo­ja-wyob­raźnia-płatała-figle
fallinaidęprzedsiebieciąglemamcięw głowieczujętwójza­pachod­wra­camsięciebienie maczyżbyto mo­jawyob­raźniapłatałafiglew so­biemotyleleczprze­cieżnie maw sercupot­ra­fięuj­rzećtwo­jeoczyi ustauśmiechgłębiwyobraźnidlacze­gomnienie dotknieszwciążnie majeszczenadziejępo­woliumieramidę przedprzed siebieciągle mammam cięcię w głowiew głowie czujęczuję twójtwój za­pachod­wra­cam sięciebie nie maczyżby to mo­jato mo­ja wyob­raźniawyob­raźnia płatałapłatała figleczuję w so­biew so­bie motylelecz prze­cieżprze­cież ciebieciebie nie maczuję cięcię w sercupot­ra­fię uj­rzećuj­rzeć two­jetwo­je oczyoczy i ustatwój uśmiechuśmiech ww głębigłębi wyobraźniwyobraźni dlacze­godlacze­go mniemnie nie dotknieszdlacze­go wciążwciąż cięcię nie majeszcze wciążwciąż mammam nadziejęnadzieję leczlecz po­wolipo­woli umieramidę przed siebieciągle mam cięmam cię w głowiecię w głowie czujęw głowie czuję twójczuję twój za­pachczyżby to mo­ja wyob­raźniato mo­ja wyob­raźnia płataławyob­raźnia płatała figleczuję w so­bie motylelecz prze­cież ciebieprze­cież ciebie nie maczuję cię w sercupot­ra­fię uj­rzeć two­jeuj­rzeć two­je oczytwo­je oczy i ustatwój uśmiech wuśmiech w głębiw głębi wyobraźnigłębi wyobraźni dlacze­gowyobraźni dlacze­go mniedlacze­go mnie nie dotknieszdlacze­go wciąż cięwciąż cię nie majeszcze wciąż mamwciąż mam nadziejęmam nadzieję lecznadzieję lecz po­wolilecz po­woli umieram

Czuję krew cieknącą mi z ran na twarzy i czuję bi­cie ser­ca i czuję, jak ciężar mo­jego życia zaczy­na ciążyć, i zdaję so­bie sprawę, dlacze­go o świ­cie mówi się ranny.Otoczo­na za­pachem pa­mięci Szu­kam cię wśród zim­nej pościeli Na próżno. Wtu­lona w sa­mot­ności czułość Czuję na so­bie Twój oddech To wyob­raźnia. Tonąc w przes­trze­ni marzeń Pragnę poczuć Twój dotyk. Po­siądź mnie. Przy­ciągnij jak naj­bliżej Upa­jaj ete­rem swoich ust Nie puszczaj Już jes­tem Twoja Mo­ja dro­ga przyjaciółko, ty­le mam Ci do opo­wie­dze­nia,ty­le do po­kaza­nia no­wego w moim zy­ciu... Daw­no nie roz­ma­wiałyśmy... Myślałam,wręcz czułam,że po­godziłam sie ze stratą Ciebie,że nie bra­kuje mi godzin,ja­kie ze sobą spędzałyśmy... Jed­nak... my­liłam się. Czuję,że wra­casz,kiedy jes­tem sa­mot­na,kiedy tak mi źle... Chcę Cię zno­wu obok siebie,lecz... Mo­ja dro­ga przy­jaciółko,prosze... zos­taw mnie...Wyrzu­cam Cię z serca Raz po razie Gdy widzę czyjś dotyk Choćby w wyobraźni Zam­knę Cię w klatce Nie zab­ra­niaj tego Będzie Ci w niej cudnie Do­pil­nuję wszystkiego Og­niste włosy Kaskadami Przes­taną spływać na Twe usta Niewi­doczny­mi pocałunkami Me­lodyj­ne radosne Śmie­chy okropne Uszom bez­li­tos­ne nie będą brzmieć Wyrwę te dźwięki z ich gardeł Nie pot­ra­fię przed­rzeć Ciebie na trzy Jak szma­cianą lalkę . 121126 Pat­rzę w ogień i myślę ja­ki w To­bie płonąć może… Pat­rzę na Ciebie i pytam czy pożąda­nie ogar­nie Cię dziś? Czuję to w środku... jest tak jasno choć tak ciemno... spoglądam na us­ta... płoną czerwienią... do­tykam Cię... pier­wszy krok w drodze do ...Nikąd? w drodze do Raju? za­gubiona pora... czas się zatrzymał... ogień płonie... ja płonę ty płoniesz... gorąco tak .... Ciebie w sobie Siebie w Tobie Nas w oz­do­bie płomieni rozkoszy Mam To wsze­teczna jest banalność Widzę Cię nagą na wskroś Czy to herezja? Czy też poezja? Jeśli to drugie Ja Ci no­ce za­pew­nię długie Spi­jając Twój pot Dla mnie to żaden kłopot Dop­ro­wadzając Cię do Ekstazy Za­pew­niam Cie - mam jeszcze mlodzięncze zmazy Kocham Two­je usta A w myśłi mażę o Twych biustach