Idę swoją drogą; Ty swoją nasze dro­gi się łączą i znów roz­chodzą Każdy od­chodzi w swoją stronę by później znów spot­kać się w jed­nym miej­scu ra­zem. Lecz my nie pot­ra­fimy złączyć dróg i iść ra­zem koło siebie...niestety...


idę-swoją-drogą-ty swoją-nasze-dro­gi ę-łączą-i znów-roz­chodzą-każdy-od­chodzi-w swoją-stronę-by później-znów-spot­kać ę
stokrotka123idęswojądrogąty swojąnaszedro­gi sięłącząi znówroz­chodząkażdyod­chodziw swojąstronęby późniejznówspot­kać sięw jed­nymmiej­scura­zemlecz my nie pot­ra­fimyzłączyćdrógi iśćra­zemkołosiebieniestetyidę swojąswoją drogąty swoją naszenasze dro­gi siędro­gi się łącząłączą i znówi znów roz­chodząroz­chodzą każdykażdy od­chodziod­chodzi w swojąw swoją stronęstronę by późniejby później znówznów spot­kać sięspot­kać się w jed­nymw jed­nym miej­scumiej­scu ra­zemlecz my nie pot­ra­fimy złączyćzłączyć drógdróg i iśći iść ra­zemra­zem kołokoło siebieniestetyidę swoją drogąty swoją nasze dro­gi sięnasze dro­gi się łącządro­gi się łączą i znówłączą i znów roz­chodząi znów roz­chodzą każdyroz­chodzą każdy od­chodzikażdy od­chodzi w swojąod­chodzi w swoją stronęw swoją stronę by późniejstronę by później znówby później znów spot­kać sięznów spot­kać się w jed­nymspot­kać się w jed­nym miej­scuw jed­nym miej­scu ra­zemlecz my nie pot­ra­fimy złączyć drógzłączyć dróg i iśćdróg i iść ra­zemi iść ra­zem kołora­zem koło siebieniestety

Północ, sa­la, bal, my... Tańczy­my słychać mu­zykę i je­go cud­ny głos mówiący Po­mogę Ci tyl­ko po­daj mi dłoń. Pójdziemy ra­zem przez świat, a strach nie będzie już ta­kich roz­miarów jak te­raz, bo będziemy ra­zem. Po­daj mi dłoń, a za­pom­nisz o świecie, który na Ciebie na­ciera. Ra­zem jest le­piej. Słońce jest piękniej­sze, a gwiaz­dy święcą ja­koś tak jaśniej. Bo ra­zem.. Ra­zem pot­ra­fimy zro­bić wszys­tko. I na­wet po­konać nasze słabości. Chcesz tego? W złożonym i dy­namicznym świecie przez­nacze­nie z tru­dem i nie zaw­sze się wy­pełnia. Wśród ty­sięcy spląta­nych ścieżek trud­no zna­leźć swoją własną, opat­rzoną imien­nym dro­gow­ska­zem. Cza­sem, kiedy się wreszcie od­naj­dzie, ścieżka już daw­no nie jest ścieżką, lecz za­dep­ta­nym trak­tem, a przy wejściu po­bierają opłatę.Socjalizm, który chwali się swoją młodością, jest starym matkobójcą. To on zawsze zabijał swoja matkę - Republikę, i swoja siostrę - Wolność.Miłość swoją, a zmysły swoją zwykły chodzić drogą.Praw­dzi­wa miłość nie umiera. By­wa, że nad­chodzi czas, kiedy czu­je się, że każdy po­winien pójść w swoją stronę. Przyz­na­nie się do te­go, przyz­wo­lenie na to i do­kona­nie te­go - to też jest miłość.