Im bar­dziej się od siebie od­da­laliśmy, tym roz­paczli­wiej sta­rałem się oca­lić to, co nas kiedyś łączyło, lecz niczym w błędnym ko­le, mo­ja des­pe­rac­ja po­wodo­wała, ze prze­paść między na­mi sta­wała się jeszcze większa.


im bar­dziej ę-od siebie-od­da­laliśmy-tym-roz­paczli­wiej-sta­rałem ę-oca­lić-to-co nas-kiedyś-łączyło-lecz-niczym-w błędnym
nicholas sparksim bar­dziej sięod siebieod­da­laliśmytymroz­paczli­wiejsta­rałem sięoca­lićtoco naskiedyśłączyłoleczniczymw błędnymko­lemo­jades­pe­rac­japo­wodo­wałaze prze­paśćmiędzyna­mista­wała sięjeszczewiększaim bar­dziej się od siebieod siebie od­da­laliśmytym roz­paczli­wiejroz­paczli­wiej sta­rałem sięsta­rałem się oca­lićco nas kiedyśkiedyś łączyłolecz niczymniczym w błędnymw błędnym ko­lemo­ja des­pe­rac­jades­pe­rac­ja po­wodo­wałaze prze­paść międzymiędzy na­mina­mi sta­wała sięsta­wała się jeszczejeszcze większaim bar­dziej się od siebie od­da­laliśmytym roz­paczli­wiej sta­rałem sięroz­paczli­wiej sta­rałem się oca­lićco nas kiedyś łączyłolecz niczym w błędnymniczym w błędnym ko­lemo­ja des­pe­rac­ja po­wodo­wałaze prze­paść między na­mimiędzy na­mi sta­wała sięna­mi sta­wała się jeszczesta­wała się jeszcze większa

Miłość mo­ja dla niej, spotęgo­wała do te­go stop­nia, że sta­wała się niena­wiścią, roz­koszo­wała się wi­dokiem te­go bólu codziennego.Im sil­niej­sza emoc­ja, tym większa po­kusa użycia for­my zużytej - im bar­dziej bolą sto­py, tym łat­wiej im zna­leźć sta­ry roz­depta­ny kapeć.Im bar­dziej nies­pełnione i nie­szczęśli­we jest nasze życie tym bar­dziej dog­ma­tycznie, z tym większą de­ter­mi­nacją, roz­paczli­wie i gorączko­wo bro­nimy swo­jej pseudop­rawdy i do­radza­my innym.Mój smu­tek roz­bi­ja się o skały niez­ro­zumienia niczym okręt w cza­sie sztor­mu i opa­dam z wol­na w prze­paść niemyśle­nia jak ka­leki sta­tek na dno...Balansowała na gra­nicy życia i te­go co potocznie na­zywają Śmiercią jak za­wodo­wa ak­ro­bat­ka balansuje tuż pod szczytem ko­puły cyrku na linie... Hektolitry czer­wo­nego płynu przelane przez jej żyły niczym gorzkie wino by oca­lić ją przed tym co nieuniknione by nie odeszła zbyt wcześnie w prze­paść niebytu... Przeg­ra­li walkę... białe, lniane prześcieradło zak­ryło jej oczy przed kłamstwem, że po Tutaj nic nie ma... Ona zna już Prawdę jej us­ta szepcą ciche - Do zo­bacze­nia po dru­giej stronie