imi­tac­ja szczęścia cmentarz w śle­piach śmierci dziec­ko czy morderca to wo­rek mięsa ta gle­ba to mo­ja ziemia tu­taj leżą kości lep­szych i gorszych możesz od­pra­wiać modły lecz tak ci nie pomogą gdy będzie na gar­dle ostrze Bóg ma in­ne zajęcia o czyjąś dusze gra z diabłem w pokera rzeczy­wis­tość kształtuje pla­ny redukuje w tym bagnie nie każdy na zaufa­nie zasługuje grzechem warg jest cudze po­całun­ki kraść świat pełen zdrad los zmien­ny jak wiatr na trumnę rzu­cił piach 


imi­tac­ja-szczęścia-cmentarz-w-ś­piach-śmierci-dziec­ko-czy-morderca-to-wo­rek-mię-gle­ba-to mo­ja-ziemia-­taj-żą-koś-lep­szych
mac790imi­tac­jaszczęściacmentarzśle­piachśmiercidziec­koczymordercatowo­rekmięsagle­bato mo­jaziemiatu­tajleżąkościlep­szychi gorszychmożeszod­pra­wiaćmodłylecztakci nie pomogągdybędziena gar­dleostrzebógma in­nezajęciaczyjąśduszegraz diabłemw pokerarzeczy­wis­tośćkształtujepla­nyredukujetymbagnieniekażdyna zaufa­niezasługujegrzechemwargjestcudzepo­całun­kikraśćświatpełenzdradloszmien­nyjak wiatrnatrumnęrzu­ciłpiach imi­tac­ja szczęściaszczęścia cmentarzcmentarz ww śle­piachśle­piach śmierciśmierci dziec­kodziec­ko czyczy mordercawo­rek mięsamięsa tata gle­bagle­ba to mo­jato mo­ja ziemiaziemia tu­tajtu­taj leżąleżą kościkości lep­szychlep­szych i gorszychi gorszych możeszmożesz od­pra­wiaćod­pra­wiać modłymodły leczlecz taktak ci nie pomogąci nie pomogą gdygdy będziebędzie na gar­dlena gar­dle ostrzeostrze bógbóg ma in­nema in­ne zajęciazajęcia oo czyjąśczyjąś duszedusze gragra z diabłemz diabłem w pokeraw pokera rzeczy­wis­tośćrzeczy­wis­tość kształtujekształtuje pla­nypla­ny redukujeredukuje ww tymtym bagniebagnie nienie każdykażdy na zaufa­niena zaufa­nie zasługujezasługuje grzechemgrzechem wargwarg jestjest cudzecudze po­całun­kipo­całun­ki kraśćkraść światświat pełenpełen zdradzdrad loslos zmien­nyzmien­ny jak wiatrjak wiatr nana trumnętrumnę rzu­ciłrzu­cił piach imi­tac­ja szczęścia cmentarzszczęścia cmentarz wcmentarz w śle­piachw śle­piach śmierciśle­piach śmierci dziec­kośmierci dziec­ko czydziec­ko czy mordercamorderca to wo­rekwo­rek mięsa tamięsa ta gle­bata gle­ba to mo­jagle­ba to mo­ja ziemiato mo­ja ziemia tu­tajziemia tu­taj leżątu­taj leżą kościleżą kości lep­szychkości lep­szych i gorszychlep­szych i gorszych możeszi gorszych możesz od­pra­wiaćmożesz od­pra­wiać modłyod­pra­wiać modły leczmodły lecz taklecz tak ci nie pomogątak ci nie pomogą gdyci nie pomogą gdy będziegdy będzie na gar­dlebędzie na gar­dle ostrzena gar­dle ostrze bógostrze bóg ma in­nebóg ma in­ne zajęciama in­ne zajęcia ozajęcia o czyjąśo czyjąś duszeczyjąś dusze gradusze gra z diabłemgra z diabłem w pokeraz diabłem w pokera rzeczy­wis­tośćw pokera rzeczy­wis­tość kształtujerzeczy­wis­tość kształtuje pla­nykształtuje pla­ny redukujepla­ny redukuje wredukuje w tymw tym bagnietym bagnie niebagnie nie każdynie każdy na zaufa­niekażdy na zaufa­nie zasługujena zaufa­nie zasługuje grzechemzasługuje grzechem warggrzechem warg jestwarg jest cudzejest cudze po­całun­kicudze po­całun­ki kraśćpo­całun­ki kraść światkraść świat pełenświat pełen zdradpełen zdrad loszdrad los zmien­nylos zmien­ny jak wiatrzmien­ny jak wiatr najak wiatr na trumnęna trumnę rzu­ciłtrumnę rzu­cił piach 

Zaw­sze dałabym so­bie rękę uciąć, że nie wyt­rzy­masz be­ze mnie dłużej niż 24 godzi­ny. Do tej ręki dołożyłabym na­wet drugą i obie no­gi. Od nie­dzieli minęło 96 godzin. Gdy­by mo­ja pew­ność zmieniła się w rzeczy­wis­tość byłabym ka­leką. Życzę Ci miłego nietęsknienia za mną. Nie tęsknij za nas dwo­je, bo ja jes­tem jak drze­wo rosnące na pus­ty­ni obojętności. Zgad­nij, kto przy­wiózł tu ten cały piach...Jeżeli biolo­giczny rodzic, po spot­ka­niu od­da­nego dziec­ka nie przyz­na­je się do niego, to tak jak­by od­rzu­cił go dru­gi raz. Żad­ne pra­wo te­go nie zmieni.Kiedy byłam małą dziew­czynką pot­ra­fiłam ule­pić z plas­te­liny pra­wie każdy kształt i niemalże cały świat. Sadzałam na dachu do­mu ko­nie, myśląc, że pot­ra­fią la­tać. Lep­kie dłonie wy­cierałam w różowy swe­terek, który nieg­dyś był nim nap­rawdę. Plas­te­linę zza paz­nokci wydłuby­wałam wy­kałaczką, którą wcześniej rzeźbiłam twarz uśmie­chniętej ko­biety. Dziś ule­piłabym rzeczy­wis­tość i je­dynie niebo byłoby bliżej ziemi. Na wszel­ki wy­padek, gdy­bym mu­siała uciekać przed la­tający­mi końmi.Bez­sens istnienia Czas nie ogarnięty Wy­miar nie­rzeczy­wis­ty Tło na­dal ta­kie blade Cały czas krzyczę o ratunek Nies­te­ty nic nie po­radzę Każdy ma pra­wo zabłądzić Cza­sem tak tu jest  I na­dal nie wiem co da­lej Trwając w tym cza­sie Chcę ci po­wie­dzieć Że kocham CIĘ Nie chowaj głowy w piach, po czym cię będzie życie głaskać?Codzien­nie ta sa­ma rzeczy­wis­tosc .Wzno­simy sie i nag­le upa­damy ,pat­rzy­my na dlu­gom dro­ge bo­lu .Przechodzi­my ko­lej­ny raz ,nadzieja wy­pel­nia nasze ser­ca ,wiara w lep­sze jut­ro ,bieg­niemy wy­soko .Ku gwiaz­da ,szu­kajac lep­sze­go swiata .Swiata mi­los­ci i czu­los­ci .Chce jed­ne­go ,zaz­nac praw­dzi­wej mi­los­ci .Badz