In­try­gująco zsunąwszy się z półki, zaczep­li­we przy­bierając pozy, ponętnym ruchem , uwodzi­ciel­sko przez­wy­ciężyła pra­wa grawitacji, zgu­biw­szy os­tatnią stronę epilogu, wy­leciała przez okno, po­zos­tał je­dynie spe­cyficzny niedosyt. Wstał i pod­niósł stronę wyj­rzał za nią tęsknym wzrokiem zry­wając fi­ran­ki .


in­try­gująco-zsunąwszy ę-z półki-zaczep­li­we-przy­bierając-pozy-ponętnym-ruchem-uwodzi­ciel­sko-przez­wy­ężyła-pra­wa
uciekinierkaain­try­gującozsunąwszy sięz półkizaczep­li­weprzy­bierającpozyponętnymruchemuwodzi­ciel­skoprzez­wy­ciężyłapra­wagrawitacjizgu­biw­szyos­tatniąstronęepiloguwy­leciałaprzezoknopo­zos­tałje­dyniespe­cyficznyniedosytwstałi pod­niósłwyj­rzałza niątęsknymwzrokiemzry­wającfi­ran­kiin­try­gująco zsunąwszy sięzsunąwszy się z półkizaczep­li­we przy­bierającprzy­bierając pozyponętnym ruchemruchemuwodzi­ciel­skouwodzi­ciel­sko przez­wy­ciężyłaprzez­wy­ciężyła pra­wapra­wa grawitacjizgu­biw­szy os­tatniąos­tatnią stronęstronę epiloguwy­leciała przezprzez oknopo­zos­tał je­dynieje­dynie spe­cyficznyspe­cyficzny niedosytwstał i pod­niósłi pod­niósł stronęstronę wyj­rzałwyj­rzał za niąza nią tęsknymtęsknym wzrokiemwzrokiem zry­wajączry­wając fi­ran­kifi­ran­kiin­try­gująco zsunąwszy się z półkizaczep­li­we przy­bierając pozyponętnym ruchemuwodzi­ciel­sko przez­wy­ciężyłauwodzi­ciel­sko przez­wy­ciężyła pra­waprzez­wy­ciężyła pra­wa grawitacjizgu­biw­szy os­tatnią stronęos­tatnią stronę epiloguwy­leciała przez oknopo­zos­tał je­dynie spe­cyficznyje­dynie spe­cyficzny niedosytwstał i pod­niósł stronęi pod­niósł stronę wyj­rzałstronę wyj­rzał za niąwyj­rzał za nią tęsknymza nią tęsknym wzrokiemtęsknym wzrokiem zry­wającwzrokiem zry­wając fi­ran­kizry­wając fi­ran­ki

kra­kowiak pe­wien zaj­rzał pod woalkę i stoczyw­szy wewnętrzną walkę od­szedł powoli choć chciał spie***lić bo taką tam uj­rzał lalkę Ka­zimierz Winnicki (wszel­kie pra­wa zastrzeżone) Wy­powiada­ne przez ciebie Pe­wien młody poeta przy­niósł Wol­te­rowi swoją odę pod ty­tułem Życie jest po­myśla­ne spryt­niej od kry­minału: nie poz­wa­la zaj­rzeć na os­tatnią stronę.Nie możemy zro­bić ani kro­ku w stronę nieba. Ta­ka podróż w pionie przek­racza nasze możli­wości. Jeśli jed­nak przez dłuższy czas pat­rzy­my w niebo, przychodzi Bóg i za­biera nas do góry. Pod­no­si nas z łatwością.Głód nie na­wie­dza nig­dy do­mu pra­cowi­tego człowieka, zagląda doń tyl­ko przez okno.