Is­tnieją kra­je tak słabo roz­wi­nięte, że da­rowa­nie im nieza­leżności miałoby ta­ki sam sku­tek, jak da­rowa­nie dziec­ku brzytwy.


is­tnieją-kra­-tak-słabo-roz­wi­ęte-że da­rowa­nie-im nieza­żnoś-miałoby-­ki-sam-sku­tek-jak da­rowa­nie-dziec­ku-brzytwy
beaverbrook (william maxwell aitken)is­tniejąkra­jetaksłaboroz­wi­nięteże da­rowa­nieim nieza­leżnościmiałobyta­kisamsku­tekjak da­rowa­niedziec­kubrzytwyis­tnieją kra­jekra­je taktak słabosłabo roz­wi­nięteże da­rowa­nie im nieza­leżnościim nieza­leżności miałobymiałoby ta­kita­ki samsam sku­tekjak da­rowa­nie dziec­kudziec­ku brzytwyis­tnieją kra­je takkra­je tak słabotak słabo roz­wi­nięteże da­rowa­nie im nieza­leżności miałobyim nieza­leżności miałoby ta­kimiałoby ta­ki samta­ki sam sku­tekjak da­rowa­nie dziec­ku brzytwyis­tnieją kra­je tak słabokra­je tak słabo roz­wi­nięteże da­rowa­nie im nieza­leżności miałoby ta­kiim nieza­leżności miałoby ta­ki sammiałoby ta­ki sam sku­tekis­tnieją kra­je tak słabo roz­wi­nięteże da­rowa­nie im nieza­leżności miałoby ta­ki samim nieza­leżności miałoby ta­ki sam sku­tek

Istnieją kraje tak słabo rozwinięte, że darowanie im niezależności miałoby taki sam skutek, jak darowanie dziecku brzytwy.Ko­bieta, która ma mężczyźnie do zaofe­rowa­nia je­dynie zew­net­rzny wygląd, jest jak książka składająca się z ład­nej okład­ki i nieza­pisa­nych kartek.Z miłością jest jak zasznu­rowa­nym bu­tem, nig­dy nie masz pew­ności, że się nie roz­wiąże.A jak szu­nowadła po­puszczą, będzie bolało....Mo­lo – roz­cza­rowa­ny most.Czułem ciężar na ser­cu, mając wrażenie, że nasz związek zaczy­na przy­pomi­nać wi­rowa­nie dziecin­ne­go bąka. Gdy by­liśmy ra­zem mieliśmy siłę, by ut­rzy­mać go w ruchu, a re­zul­ta­tem było piękno, ma­gia i niemal dziecin­ne wrażenie cu­du. Gdy się roz­dzieli­liśmy, wi­rowa­nie nieu­chron­nie wy­hamo­wało. Sta­liśmy się chwiej­nie, nies­ta­bil­ni i wie­działem, że muszę zna­leźć ja­kiś sposób, by uchro­nić nas od przewróce­nia się.Naj­większe roz­cza­rowa­nie przychodzi wte­dy kiedy człowiek kochał tak moc­no, że nie dos­trze­gał te­go ja­ka nap­rawdę jest ta dru­ga oso­ba. I do­piero po fak­cie widzi ja­kim był zaslepionym