Jak świat światem, roz­rywka zaw­sze miała stok­roć szer­sze po­wodze­nie od wiel­kiej sztu­ki. Z do­mami pub­liczny­mi nig­dy nie mogły kon­ku­rować panteony.


jak-świat-światem-roz­rywka-zaw­sze-miała-stok­roć-szer­sze-po­wodze­nie-od wiel­kiej-sztu­ki-z do­mami-pub­liczny­mi-nig­dy
jerzy waldorffjakświatświatemroz­rywkazaw­szemiałastok­roćszer­szepo­wodze­nieod wiel­kiejsztu­kiz do­mamipub­liczny­minig­dynie mogłykon­ku­rowaćpanteonyjak światświat światemroz­rywka zaw­szezaw­sze miałamiała stok­roćstok­roć szer­szeszer­sze po­wodze­niepo­wodze­nie od wiel­kiejod wiel­kiej sztu­kiz do­mami pub­liczny­mipub­liczny­mi nig­dynig­dy nie mogłynie mogły kon­ku­rowaćkon­ku­rować panteonyjak świat światemroz­rywka zaw­sze miałazaw­sze miała stok­roćmiała stok­roć szer­szestok­roć szer­sze po­wodze­nieszer­sze po­wodze­nie od wiel­kiejpo­wodze­nie od wiel­kiej sztu­kiz do­mami pub­liczny­mi nig­dypub­liczny­mi nig­dy nie mogłynig­dy nie mogły kon­ku­rowaćnie mogły kon­ku­rować panteony

zaw­sze i wszedzie pisze sie o Bo­gu z Wiel­kiej Literuchny, al­bo­wiem świętym Bożym nat­chnieniom trze­ba zaw­sze i wszedzie byc posłusznym ! Gdy­byś mnie tak por­wał W świat wiel­kiej namiętności Roz­budził we mnie to poczu­cie lekkości Gdy­byś tak wpro­wadził W świat wiel­kiego pożąda­nia Wyr­wał ze szponów zakłamania Gdy­byś mnie dopadł Do­konał zespolenia Budząc fa­le og­romne­go podniecenia Gdy­byś tak roz­pa­lił I zmu­sił do wiel­kiej miłości Zat­ra­cając część włas­nej godności Gdy­byś tak pozostawił Tak w tej chwi­li od niechcenia Czy miała bym dużo do stracenia Sta­ram się uni­kać wy­powiadać słów „zaw­sze” oraz „nig­dy”, bo nig­dy nie będę wie­dział, czy zaw­sze mam racje.Po stok­roć naj­ważniej­sze, co masz w życiu na głowie, to dbać o włas­ne zdrowie.Pochleb­stwo nie płynie nig­dy z wiel­kiej duszy, jest to właści­wość dusz małych, które umieją się jeszcze pom­niej­szyć, aby le­piej wejść w sferę oso­by, do­koła której wiszą. Pochleb­stwo zaw­sze jest pod­szy­te interesem.Zaw­sze się ja­koś układa. Zaw­sze, po­mimo wszys­tkiego, do siebie wra­camy. Zaw­sze pot­ra­fię po­now­nie być szczęśli­wa. A po­tem się budzę.