Jak chmu­ra deszczu przychodzi nagle znika. W krop­lach słonych łez to­nie nieustannie. Uśmie­chem zaprasza zdrad­li­wym cieniem duszy. Słod­ko kwaśny na języ­ku gorzki smak zwątpienia. Krad­nie ser­ce zuchwa­le gorące to­pi się. Żeśki i cichy po­ranek falami chłodzi je.


jak-chmu­ra-deszczu-przychodzi-nagle-znika-w-krop­lach-słonych-łez-to­nie-nieustannie-uśmie­chem-zaprasza-zdrad­li­wym-cieniem-duszy
raven im my eyesjakchmu­radeszczuprzychodzinagleznikakrop­lachsłonychłezto­nienieustannieuśmie­chemzapraszazdrad­li­wymcieniemduszysłod­kokwaśnyna języ­kugorzkismakzwątpieniakrad­nieser­cezuchwa­legorąceto­pisięeśkii cichypo­ranekfalamichłodzijak chmu­rachmu­ra deszczudeszczu przychodziprzychodzi naglenagle znikaw krop­lachkrop­lach słonychsłonych łezłez to­nieto­nie nieustannieuśmie­chem zapraszazaprasza zdrad­li­wymzdrad­li­wym cieniemcieniem duszysłod­ko kwaśnykwaśny na języ­kuna języ­ku gorzkigorzki smaksmak zwątpieniakrad­nie ser­ceser­ce zuchwa­lezuchwa­le gorącegorące to­pito­pi sięŻeśki i cichyi cichy po­ranekpo­ranek falamifalami chłodzichłodzi jejak chmu­ra deszczuchmu­ra deszczu przychodzideszczu przychodzi nagleprzychodzi nagle znikaw krop­lach słonychkrop­lach słonych łezsłonych łez to­niełez to­nie nieustannieuśmie­chem zaprasza zdrad­li­wymzaprasza zdrad­li­wym cieniemzdrad­li­wym cieniem duszysłod­ko kwaśny na języ­kukwaśny na języ­ku gorzkina języ­ku gorzki smakgorzki smak zwątpieniakrad­nie ser­ce zuchwa­leser­ce zuchwa­le gorącezuchwa­le gorące to­pigorące to­pi sięŻeśki i cichy po­raneki cichy po­ranek falamipo­ranek falami chłodzifalami chłodzi je

sza­rość ob­lała cały gałek świat stra­cił na os­trości barw swoich zgnił nieg­dyś żywy różany kwiat pod­le­wany lit­ra­mi łez słonych słodycz przyb­rała gorzki smak jas­ność przyw­działa sza­ty ciemne zmarznięcie, ciepłoty ser­ca brak od­dycha­nie nie jest ta­kie cenne tłumiąc czuj­ny ra­dar kłamstwa ob­la­no wszys­tek nie­szcze­rością znikło is­tnienie praw­dy państwa nap­raw przeszłość przyszłością  Obudzisz się kiedyś w mym łóżku W dłoni trzy­mając serce Ja będę leżała tuż obok Z dziurą w klat­ce piersiowej Bez serca Bez duszy Bezsilna Ser­ce zgnieciesz jak owoc Duszę wyp­lu­jesz jak pestkę Wyj­dziesz z uśmie­chem na ustach Ja będę mu­siała posprzątać Uśmie­chem, jeśli tyl­ko zechcesz, spra­wić możesz, że słońce przed­rze się przez najgęstrze chmu­ry smut­ku na czyimś niebie.`Koszto­wałam twoich słod­kich ust po­między drob­ny­mi krop­la­mi deszczu miłości.Uśmie­cham się do moich smut­nych myśli, Uśmie­cham się do sza­rych, nud­nych spraw I wra­ca smak - smak ciepłych słońcem wiśni, Co zos­tał hen, za morzem czar­nych kaw... Do marzeń mych, co się na wiet­rze chwieją Co dzień, z nadzieją, pier­wsza uśmie­cham się! bal­la­dowo nastrojona jak skrzyp­ce u mistrza połas­ko­ta łas­ka­wym uśmie­chem, par­sknie deszczem smag­nie wiat­rem al­bo zagrzmi ciepłem og­rze­je , ko­go upatrzy myślałby kto, że to z ra­ju Ewa tak poetycznie śpiewa ale to kap­ryśna dama o dzi­wy, cze­mu to ub­ra­na w spod­nie Adama.