Jak To­kio pod śniegiem - marznę bez ciebie.


jak-to­kio-pod-śniegiem- marznę-bez-ciebie
maria peszekjakto­kiopodśniegiem marznębezciebiejak to­kioto­kio podpod śniegiem marznę bezbez ciebiejak to­kio podto­kio pod śniegiem marznę bez ciebiejak to­kio pod śniegiem

cza­sem coś we mnie pęka jak­by chciało sa­mo oddychać roz­winąć płat­ki jak skrzydła pójść bo­so w śla­dy la­ta po łąkach coś drży jeszcze w środku i tli się a jednak boi się chłodu ale gdzieś tam pod nie pier­wszym już śniegiem ser­ce jeszcze całe mam w pąkach Bez Ciebie, jak bez uśmiechu, niebo pochmurnieje.Zima, Cóż, że na szy­bie szron? Mam Ciebie. Cóż, że wiatr w ściany dął? Mam Ciebie. Chcę abyś we mnie tchnął Cząstkę siebie. Od­dech po­daj na tacy Wraz z niebem. Gładź sub­telnie ramiona Z pragnieniem. Py­taj jak mogę żyć Bez Ciebie.Bez Ciebie nie mam po co żyć. Jes­tem jak bez­domny wędro­wiec al­bo sa­mot­ny ptak lecący donikąd.Spoglądam na ciebie jak cze­koladę z błys­kiem w oku i wciąż pragnę niczym bez­wstyd­ne­go spojrzenia. Czuję ciebie jak winogrona w po­lewie pożądania twe­go ciała, twych ust. Słodycz twa nierealnie piękna, we wszys­tkich myślach ba­kaliami przekładana w sma­ku idealna... ma­lowa­na namiętnością, żądza ciała...Wciąż pragnę Ciebie, I twych bez­wstyd­nych spojrzeń, Kiedy leżysz nago, Tuż obok mnie. Ty wiesz jak bar­dzo Ciebie pożądam, Twe­go ciała, twych ust, I nie od­dam cię za żad­ne skarby, Nig­dy już. Chy­ba so­bie ciebie wyśniłem, Gdyż jes­teś idealna, Ta­ka słod­ka i piękna, Niemalże nierealna.