Je­dyne, cze­go nam pot­rze­ba, abyśmy sta­li się dob­ry­mi fi­lozo­fami, to zdol­ność do dzi­wienia się światem.


je­dyne-cze­go-nam-pot­rze­ba-abyśmy-sta­li ę-dob­ry­mi-fi­lozo­fami-to zdol­ność-do dzi­wienia ę-światem
jostein gaarderje­dynecze­gonampot­rze­baabyśmysta­li siędob­ry­mifi­lozo­famito zdol­nośćdo dzi­wienia sięświatemcze­go namnam pot­rze­baabyśmy sta­li sięsta­li się dob­ry­midob­ry­mi fi­lozo­famito zdol­ność do dzi­wienia siędo dzi­wienia się światemcze­go nam pot­rze­baabyśmy sta­li się dob­ry­mista­li się dob­ry­mi fi­lozo­famito zdol­ność do dzi­wienia się światemabyśmy sta­li się dob­ry­mi fi­lozo­fami

Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..Pot­rze­ba mi smut­nych twarzy, wie­cznie złama­nych serc i łza­wych oczu. Pot­rze­ba mi ludzi, którzy kocha­li, kochają al­bo już nie pot­ra­fią. Pot­rze­ba mi tych, którzy po­ruszają we mnie to, dzięki cze­mu ten płas­ki świat wy­daje się trochę głębszy. Pot­rze­ba mi cier­pienia, bólu mi pot­rze­ba, miłości ta­kiej na­miętnej i Ciebie. Bo bez Ciebie to mnie nie ma.Wi­tam Pa­na.. Os­tatnio się mnie Pan py­tał cze­go pot­rze­buję.. Pos­ta­nowiłam pa­nu wyznać.. Pot­rze­buję roz­mo­wy.. Dru­giej oso­by.. Ciepłego uśmiechu Per­liste­go śmiechu Je­go oczu I je­go uścis­ku.. Ka­kałka i kocyka Długiej roz­mo­wy telefonicznej I dużo śmiechu Pot­rze­buję czuć się kocha­na i być kochana Pot­rze­buję słońca, który oświet­li mój dzień i księżyca, który będzie świecił mi nocą. Pot­rze­buję Pana.. Tak, właśnie pana..Niet­rudno wyob­ra­zić so­bie wszys­tkie przedziw­ne skut­ki, ja­kie pot­ra­fią wy­wołać mo­ce wyob­raźni i niezachwianej uf­ności, zwłaszcza kiedy ok­reślają sto­sunek między leczącym a leczo­nym. Uz­dro­wienia przy­pisy­wane wpływo­wi pew­nych re­lik­wii są w is­to­cie za­led­wie dziełem in­spi­rowa­nej ni­mi wyob­raźni i uf­nej wiary. Znachorzy i fi­lozo­fowie wiedzą dob­rze, że gdy­by kos­teczki świętych za­mienić na zu­pełnie in­ne, cho­ry zaz­na jed­na­kowo dob­roczyn­nych działań, póki wie­rzyć będzie, iż chodzi o naj­praw­dziw­szą relikwię.Cza­sem jest pot­rze­ba, żeby w pot­rze­bie pomóc, pot­rzeb­nym się czuć. Kiedy in­ni Cię potrzebują, zja­wić się, nie z nieba ale z dob­re­go serca, za­mias skrzy­deł uśmiech i słowo przy so­bie mieć.