Jej sza­re oczy, gdy wzniosą się te­raz, przy­pomną mu bar­dzo wiele daw­nych chwil: ale nie wzniosły się.


jej-sza­re-oczy-gdy-wzniosą ę-te­raz-przy­pomną-mu bar­dzo-wiele-daw­nych-chwil-ale-nie wzniosły-ę
jarosław iwaszkiewiczjejsza­reoczygdywzniosą sięte­razprzy­pomnąmu bar­dzowieledaw­nychchwilalenie wzniosłysięjej sza­resza­re oczygdy wzniosą sięwzniosą się te­razprzy­pomną mu bar­dzomu bar­dzo wielewiele daw­nychdaw­nych chwilale nie wzniosłynie wzniosły sięjej sza­re oczygdy wzniosą się te­razprzy­pomną mu bar­dzo wielemu bar­dzo wiele daw­nychwiele daw­nych chwilale nie wzniosły sięprzy­pomną mu bar­dzo wiele daw­nychmu bar­dzo wiele daw­nych chwilprzy­pomną mu bar­dzo wiele daw­nych chwil

po­wiedz mi co ta­kiego w To­bie jest, że choć tak bar­dzo chciałabym Cię nie na­widzić, to za każdym ra­zem gdy spoj­rzę w Two­je oczy, przy­pomi­nam so­bie jed­nak jak bar­dzo cię kocham..Cze­mu go jeszcze się nie pod­dała? Hmm...Za dużo jej dał, żeby mogła przes­tać. Zbyt wiele ją nau­czył. Za moc­no pot­ra­fiła trwać przy nim, kur­czo­wo trzy­mać się je­go koszu­li by nie poz­wo­lić mu odejść. Jej ser­ce zdążyło już przyz­wyczaić się do prze­nik­li­wego bólu, gdy każde je­go słowo ra­niło jak cios szty­letem...Za bar­dzo go kochała..-Spójrz mi w oczy. -Masz bar­dzo piękne oczy. -Ale pat­rz na nie inaczej. -Te­raz też są równie piękne jak wcześniej. -To tyl­ko powłoka, spójrz głębiej. -Nie ro­zumiem. -Wiem, mnie nikt nie ro­zumie. Gdy­byś się im przyj­rzał, tak jak cie o pro­siłam, to nie zro­zumienie również byś w nich zobaczył.Chciał/a bym tak bar­dzo podejść te­raz do Ciebie i tak moc­no Cię przytulić.. A za pew­ne tak bar­dzo jak ja chcę ty nie chcesz... -po­myśle­li obo­je mi­jając się przypadkowo na chodziku. Anioły włas­nych marzeń.Let­nim dniem, w kapeluszu wi­tam cię przy pociągu. Ma­lino­wym pocałunkiem zat­rzy­mam cię przy sobie. Wiatr zer­wał się te­go ranka gdy pat­rzyłeś mi w oczy. Nie mówi się o tym, co działo się pod po­wieką nocy. Naj­piękniej­szy jest dzień rozświet­lo­ny twoim uśmiechem. I chcę się kochać, tak bar­dzo chcę się kochać! Gdy widzi się ciebie, pat­rzące­go na mnie, nie widzące­go ni­kogo innego.  Bar­dzo chciałam zos­tać matką i sta­rałam się o to przez rok. Ale cho­ciaż te­raz przeżywam z sy­nem nap­rawdę wspa­niałe chwi­le, początki były bar­dzo trud­ne. Mi­mo że przeczy­tałam niez­liczo­ne ilości książek na te­mat ma­cie­rzyństwa, żad­na z nich nie przy­goto­wała mnie na to, że poród to rzeźnia, a pier­wsze dwa miesiące po nim są praw­dziwą masakrą.