Jes­tem pod wodą... Krzyczę Two­je imię... Nie słyszysz mnie... To­pię się we włas­nych łzach... Gdy­byś mnie słyszał... Ura­towałbyś mnie...


jes­tem-pod-wodą-krzyczę-two­-imię-nie-słyszysz-mnie-to­pię ę-we włas­nych-łzach-gdy­byś-mnie-słyszał-ura­towałbyś
patka5463jes­tempodwodąkrzyczętwo­jeimięniesłyszyszmnieto­pię sięwe włas­nychłzachgdy­byśmniesłyszałura­towałbyśjes­tem podpod wodąwodą krzyczękrzyczę two­jetwo­je imięimię nienie słyszyszsłyszysz mniemnie to­pię sięto­pię się we włas­nychwe włas­nych łzachłzach gdy­byśgdy­byś mniemnie słyszałsłyszał ura­towałbyśura­towałbyś mniejes­tem pod wodąpod wodą krzyczęwodą krzyczę two­jekrzyczę two­je imiętwo­je imię nieimię nie słyszysznie słyszysz mniesłyszysz mnie to­pię sięmnie to­pię się we włas­nychto­pię się we włas­nych łzachwe włas­nych łzach gdy­byśłzach gdy­byś mniegdy­byś mnie słyszałmnie słyszał ura­towałbyśsłyszał ura­towałbyś mniejes­tem pod wodą krzyczępod wodą krzyczę two­jewodą krzyczę two­je imiękrzyczę two­je imię nietwo­je imię nie słyszyszimię nie słyszysz mnienie słyszysz mnie to­pię sięsłyszysz mnie to­pię się we włas­nychmnie to­pię się we włas­nych łzachto­pię się we włas­nych łzach gdy­byśwe włas­nych łzach gdy­byś mniełzach gdy­byś mnie słyszałgdy­byś mnie słyszał ura­towałbyśmnie słyszał ura­towałbyś mniejes­tem pod wodą krzyczę two­jepod wodą krzyczę two­je imięwodą krzyczę two­je imię niekrzyczę two­je imię nie słyszysztwo­je imię nie słyszysz mnieimię nie słyszysz mnie to­pię sięnie słyszysz mnie to­pię się we włas­nychsłyszysz mnie to­pię się we włas­nych łzachmnie to­pię się we włas­nych łzach gdy­byśto­pię się we włas­nych łzach gdy­byś mniewe włas­nych łzach gdy­byś mnie słyszałłzach gdy­byś mnie słyszał ura­towałbyśgdy­byś mnie słyszał ura­towałbyś mnie

Tak mnie to bo­li...Bo­li mnie to, że wszys­tko, co się wokół kręci, nie do­tyczy mnie. Jes­tem sa­ma. Sa­ma z chorą wyob­raźnią, która wpędza mnie w obłęd. Sa­ma, choć pełno wokół mnie ludzi.Gdy­byś mnie tak por­wał W świat wiel­kiej namiętności Roz­budził we mnie to poczu­cie lekkości Gdy­byś tak wpro­wadził W świat wiel­kiego pożąda­nia Wyr­wał ze szponów zakłamania Gdy­byś mnie dopadł Do­konał zespolenia Budząc fa­le og­romne­go podniecenia Gdy­byś tak roz­pa­lił I zmu­sił do wiel­kiej miłości Zat­ra­cając część włas­nej godności Gdy­byś tak pozostawił Tak w tej chwi­li od niechcenia Czy miała bym dużo do stracenia Wszys­tko mnie bo­li, gdzie byś mnie nie dot­knął, to mnie bo­li. Gdzie byś nie strze­lił, to tra­fisz we mnie.I zed­rzeć tych gu­zików bramy I tych zamków ideały By po­wie­dzieć jes­tem Twoja A jed­nak niczyja I uk­ry­wając oczy moje Zat­ra­cic sie w Twoich I us­ta ot­warte sze­roko zamknięte Mówiące na przekór ser­cu Nie chcę ... Tak! Tak! Tak bar­dzo chcę! Byś tonął w nich Nie chcę Nie chcę, byś do­tykał jej Duszy co drży Nie chcę! Nie chce Cię znać Zapomniałam Imię. Imię. Imię ... Krzyczę każde­go dnia ...Gdy zaczęło się źle dziać, uświado­miłam so­bie, że jes­tem sa­ma, że nie ma ni­kogo, kto odeb­rałby te­lefon i po­cie­szył mnie pa­roma słowa­mi. Nie ma ni­kogo, kto poświęciłby mi czas, by mnie wes­przeć. Z prob­le­mami jes­tem sa­ma, gdy in­ni mają prob­le­my, służę po­mocą. Naiwność.. * z mo­jego moblo 18.03.2012