Już nie czy­tam z Twoich ust, mie­szka­nie me wy­pełniają in­ne kłamstwa. Dłonie już mi nie drżą, pęka szklanka stoję za fi­ranką, dos­trze­gam Twój kunszt. Żywię urazę, ale z każdym spoj­rze­niem ona znika nies­te­ty, już nie czy­tasz z moich ust a ja nie słyszę Twoich obaw. Czuję Twoją obcość, nie dzieli­my się już paranoją.


już-nie czy­tam-z twoich-ust-mie­szka­nie-me wy­pełniają-in­ne-kłamstwa-dłonie-już-mi nie drżą-pęka-szklanka-stoję-za fi­ranką
dream-erjużnie czy­tamz twoichustmie­szka­nieme wy­pełniająin­nekłamstwadłoniejużmi nie drżąpękaszklankastojęza fi­rankądos­trze­gamtwójkunsztywięurazęalez każdymspoj­rze­niemonaznikanies­te­tynie czy­taszz moichustja nie słyszętwoichobawczujętwojąobcośćniedzieli­my sięparanojąjuż nie czy­tamnie czy­tam z twoichz twoich ustmie­szka­nie me wy­pełniająme wy­pełniają in­nein­ne kłamstwadłonie jużjuż mi nie drżąpęka szklankaszklanka stojęstoję za fi­rankądos­trze­gam twójtwój kunsztŻywię urazęale z każdymz każdym spoj­rze­niemspoj­rze­niem onaona znikaznika nies­te­tyjuż nie czy­tasznie czy­tasz z moichz moich ustja nie słyszę twoichtwoich obawczuję twojątwoją obcośćnie dzieli­my siędzieli­my się jużjuż paranojąjuż nie czy­tam z twoichnie czy­tam z twoich ustmie­szka­nie me wy­pełniają in­neme wy­pełniają in­ne kłamstwadłonie już mi nie drżąpęka szklanka stojęszklanka stoję za fi­rankądos­trze­gam twój kunsztale z każdym spoj­rze­niemz każdym spoj­rze­niem onaspoj­rze­niem ona znikaona znika nies­te­tyjuż nie czy­tasz z moichnie czy­tasz z moich ustust a ja nie słyszęa ja nie słyszę twoichja nie słyszę twoich obawczuję twoją obcośćnie dzieli­my się jużdzieli­my się już paranoją

Wysłuchuję się w ciszę - i słyszę bi­cie Twe­go serca. Przy­tu­lam się do ściany - i czuję kształt Twe­go ciała. Za­my­kam oczy - i widzę Twoją postać. Całuję kwiaty - mają smak Twoich ust. Do­ty­kam poręczy - i czuję ciepło Twej dłoni. Za­nurzam twarz w po­duszkę - ma za­pach Twoich włosów. Za­ty­kam uszy - i słyszę jak mówisz: Jak mam się us­trzec Błędów swoich spoj­rzeń I kon­sekwen­cji Nieuda­nych wzma­gań Gdy pragnę szki­cu ust Pra­wem skazanych Gdy spoglądam w prze­paść I nie dos­trze­gam gra­nic Czer­wień zachodów słońca Za­mykasz w drob­ne dłonie Spoj­rze­niem płoszysz spokój Które­go bar­dzo bro­nię Choć to niezrozumiałe Wy­daje się i piękne Dzi­siaj to pożąda­nie Owiewa twą sukienkę.Otoczo­na za­pachem pa­mięci Szu­kam cię wśród zim­nej pościeli Na próżno. Wtu­lona w sa­mot­ności czułość Czuję na so­bie Twój oddech To wyob­raźnia. Tonąc w przes­trze­ni marzeń Pragnę poczuć Twój dotyk. Po­siądź mnie. Przy­ciągnij jak naj­bliżej Upa­jaj ete­rem swoich ust Nie puszczaj Już jes­tem Twoja Chciałabym przy to­bie być z każdą chwilą łapać od­dech twój za ok­nem ciem­no już chciałabym od­dychać tak by za­pach twój zaw­sze czuć za ok­nem chłod­no już chciałabym blis­ko być per­fum twoich czuć smak za ok­nem świ­ta już chciałabym zno­wu spać bo bez­senność go­ni mnie za ok­nem po­ranek już za­mykam oczy sen go­ni mnie chciałabym... przy ok­nie dziew­czę śpi.Tam­te pod­muchy wiat­ru Tam­te szme­ry drzew Ciche pod­ry­gi stru­myka Nie zba­dane miejsca Myśli nieogar­nięte Czas nie prze­byty Szum wiat­ru pod­po­wiada drogę Wśród gwiazd i cienia Księżyca w krwa­wej pełni Nie muszę ot­wierać oczu Pra­wie na śle­po idę Ko­lej­ne chwile Każda sekunda Już czu­je twój od­dech Już słyszę bi­cie twe­go serca Już jes­tem szczęśliwy Nie łudź się, nic już nie będzie ta­kie samo.. Ka­wa nie będzie już tak gorzka, Cze­kola­da nie będzie już ta­ka słodka, A twój uśmiech nie będzie już ta­ki pro­mien­ni i wy­raźny jak dawanej.