Ka­leczą się i dręczą mil­cze­niem i słowa­mi jak­by mieli przed sobą jeszcze jed­no życie.


ka­leczą ę-i dręczą-mil­cze­niem-i słowa­mi-jak­by-mieli-przed-sobą-jeszcze-jed­no-życie
tadeusz różewiczka­leczą sięi dręcząmil­cze­niemi słowa­mijak­bymieliprzedsobąjeszczejed­nożycieka­leczą się i dręcząi dręczą mil­cze­niemmil­cze­niem i słowa­mii słowa­mi jak­byjak­by mielimieli przedprzed sobąsobą jeszczejeszcze jed­nojed­no życieka­leczą się i dręczą mil­cze­niemi dręczą mil­cze­niem i słowa­mimil­cze­niem i słowa­mi jak­byi słowa­mi jak­by mielijak­by mieli przedmieli przed sobąprzed sobą jeszczesobą jeszcze jed­nojeszcze jed­no życieka­leczą się i dręczą mil­cze­niem i słowa­mii dręczą mil­cze­niem i słowa­mi jak­bymil­cze­niem i słowa­mi jak­by mielii słowa­mi jak­by mieli przedjak­by mieli przed sobąmieli przed sobą jeszczeprzed sobą jeszcze jed­nosobą jeszcze jed­no życieka­leczą się i dręczą mil­cze­niem i słowa­mi jak­byi dręczą mil­cze­niem i słowa­mi jak­by mielimil­cze­niem i słowa­mi jak­by mieli przedi słowa­mi jak­by mieli przed sobąjak­by mieli przed sobą jeszczemieli przed sobą jeszcze jed­noprzed sobą jeszcze jed­no życie

Mil­cze­niem można często więcej po­wie­dzieć niż słowa­mi pod wa­run­kiem, że słyszysz jeszcze nie a cier­pli­wość prze­biera nogami wgryźć się jak dziecko poz­nać no­wy smak doj­rzałej moreli jeszcze nie te­raz radośnie z mil­cze­niem na ustach osłodzę tobą kawę Można mil­czeć i mil­cze­niem ko­goś ranić.Ru­dy włos otu­la mnie jak szal, szal pachnący ta­jem­nicą poznania. W ser­cu czu­je skwier­czący żal, Uciekła - ig­no­rując mo­je wzywania. Wzrok błękit­ny, intymny jak ko­lac­ja ze śniadaniem Jed­nak to zdjęcie, ob­raz zimny nie otu­li mnie przed spa­niem. Oko jed­nak mo­je ucieszy us­miech na twarzy wywoła Do snu jed­nak mi sie nie śpieszy Cze­ka tu na mnie jej pierś goła...Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać?