Każda no­wa miłość, to ko­lej­ne sprze­dawa­nie cząstek siebie - prak­tycznie za drob­ne. Każde spot­ka­nie, dot­knięcie ręki, aż wreszcie seks i pos­to­sun­ko­we dialo­gi to je­den wiel­ki han­del or­ga­nami, Twoimi or­ga­nami. Od­da­jemy siebie z każdym od­dechem, ruchem, mgnieniem oka. Od­da­jemy, by po­tem się obudzić, że nie można odejść. Bo­wiem nie ma się już nic. Na­wet siebie. To obłęd tej up­ragnionej przez Nas miłości, wiesz !? 


każda-no­wa-miłość-to ko­lej­ne-sprze­dawa­nie-cząstek-siebie- prak­tycznie-za drob­ne-każde spot­ka­nie-dot­knięcie-ręki
dualiakażdano­wamiłośćto ko­lej­nesprze­dawa­niecząsteksiebie prak­tycznieza drob­nekażde spot­ka­niedot­knięcierękiaż wreszcieseksi pos­to­sun­ko­wedialo­gito je­denwiel­kihan­delor­ga­namitwoimior­ga­namiod­da­jemy siebiez każdymod­dechemruchemmgnieniemokaod­da­jemy by po­tem sięobudzićże nie możnaodejśćbo­wiem nie ma sięjużnicna­wetsiebietoobłędtej up­ragnionejprzeznasmiłościwiesz każda no­wano­wa miłośćto ko­lej­ne sprze­dawa­niesprze­dawa­nie cząstekcząstek siebie prak­tycznie za drob­nedot­knięcie rękiaż wreszcie seksseks i pos­to­sun­ko­wei pos­to­sun­ko­we dialo­gidialo­gi to je­dento je­den wiel­kiwiel­ki han­delod­da­jemy siebie z każdymz każdym od­dechemmgnieniem okaże nie można odejśćbo­wiem nie ma się jużjuż nicna­wet siebieobłęd tej up­ragnionejtej up­ragnionej przezprzez nasnas miłościkażda no­wa miłośćto ko­lej­ne sprze­dawa­nie cząsteksprze­dawa­nie cząstek siebieaż wreszcie seks i pos­to­sun­ko­weseks i pos­to­sun­ko­we dialo­gii pos­to­sun­ko­we dialo­gi to je­dendialo­gi to je­den wiel­kito je­den wiel­ki han­delwiel­ki han­del or­ga­namiod­da­jemy siebie z każdym od­dechembo­wiem nie ma się już nicobłęd tej up­ragnionej przeztej up­ragnionej przez nasprzez nas miłości

my łatwopalni ob­la­ni prag­nień benzyną krążymy wokół siebie w oddali ze strachu przed og­niem który między nami wie­cznie nienasycony …dorzu­camy słowa, spoj­rze­nia...grze­jemy się rumieniąc… nasza kaloryczność zam­knięta w ciałach szczap wzma­ga się pożądli­wie szu­kając ujścia z każdym jęku od­dechem łap­czy­wie tlen łykając ka­tali­zator płomienia …chwi­la za­pom­nienia...sta­jemy w ogniu…. płoniemy na stosie języ­ki og­nia liżą nas oboje sy­piąc spaz­ma­tycznie is­kra­mi na pościel mokrą od nasze­go po­tu ***(do­gasając) nas na popiół w jed­no ciało ….wyczerpani...zmieszani…. Odys, czer­wiec 2014 (do ob­ra­zu To­masza Ale­na Kopera) http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/06/28/latwopalni/ Jeśli na swo­jej drodze mądrość chcesz spot­kać, sławę, bo­gac­two i miłość, naj­pierw na drodze tej mu­sisz pos­ta­wić sam siebie. I spot­kać tam siebie. I poz­nać siebie.Ciebie i siebie nie mogę wziąć w palce jak gliny wiesz w dałam Ci całą siebie na­wet so­bie z siebie nie zos­ta­wiłam nic a teraz te­raz to już na­wet siebie nie mam...Świado­mość te­go kim jes­tem wca­le nie ułat­wia mi życia,wręcz sta­je się ono co­raz trud­niej­sze. Chce odejść,odpłynąć,zacząć żyć na no­wo nie od­wra­cając się za siebie! Zacząć no­we porządne życie. Mam już dość tych miej­sc, w których byłem,tych ludzi, których poz­nałem i oka­zali się być in­ni niż się wy­dawa­li z pozoru. Nie chce żyć w tym świecie pełnym cham­stwa,pros­tac­twa,fałszy­wości,bólu cierpienia! Chce odejść,odlecieć,odpłynąć! by­wam tak powtarzalny a nie tra­fiam na siebie każde­go dnia inaczej a gdy już spot­kam, to prawda o półno­cy nieprzespanej miewam tak głębo­kie sny że na­wet bezsenność to tyl­ko ko­lej­ny z nich