Każde­go dnia ty­siące ludzi prze­wija się przez ten świat zatłoczo­nymi uliczka­mi, na­poty­kając ra­niącą, niedoj­rzałą i nies­ta­bilną miłość pełną roz­cza­rowań, nie zdając so­bie spra­wy z te­go że ich ideal­na dru­ga połówka może właśnie przechodzić obok.


każde­go-dnia-ty­ą-ludzi-prze­wija ę-przez-ten-świat-zatłoczo­nymi-uliczka­mi-na­poty­kając-ra­ącą-niedoj­rzałą-i nies­­bilną
sylbirakażde­godniaty­siąceludziprze­wija sięprzeztenświatzatłoczo­nymiuliczka­mina­poty­kającra­niącąniedoj­rzałąi nies­ta­bilnąmiłośćpełnąroz­cza­rowańnie zdającso­biespra­wyz te­goże ichideal­nadru­gapołówkamożewłaśnieprzechodzićobokkażde­go dniadnia ty­siącety­siące ludziludzi prze­wija sięprze­wija się przezprzez tenten światświat zatłoczo­nymizatłoczo­nymi uliczka­mina­poty­kając ra­niącąniedoj­rzałą i nies­ta­bilnąi nies­ta­bilną miłośćmiłość pełnąpełną roz­cza­rowańnie zdając so­bieso­bie spra­wyspra­wy z te­goz te­go że ichże ich ideal­naideal­na dru­gadru­ga połówkapołówka możemoże właśniewłaśnie przechodzićprzechodzić obokkażde­go dnia ty­siącednia ty­siące ludzity­siące ludzi prze­wija sięludzi prze­wija się przezprze­wija się przez tenprzez ten światten świat zatłoczo­nymiświat zatłoczo­nymi uliczka­miniedoj­rzałą i nies­ta­bilną miłośći nies­ta­bilną miłość pełnąmiłość pełną roz­cza­rowańnie zdając so­bie spra­wyso­bie spra­wy z te­gospra­wy z te­go że ichz te­go że ich ideal­naże ich ideal­na dru­gaideal­na dru­ga połówkadru­ga połówka możepołówka może właśniemoże właśnie przechodzićwłaśnie przechodzić obok

Kiedy się ko­goś bar­dzo kocha, a nie może się obok niego być, to właśnie ta oso­ba jest każde­go dnia, w każdej chwi­li i w każdej mi­nucie obok, tak nap­rawdę wca­le nie siędząc w pob­liżu, nie mówiąc, na­wet nie milcząc.Cza­sem lu­bię so­bie po­marzyć. Mój świat jest wte­dy ta­ki... ideal­ny.Choć przez chwilę...Mu­zyka to przy­jem­ność, ja­kiej dusza ludzka doświad­cza przez licze­nie, nie zdając so­bie spra­wy, że ma do czy­nienia z liczeniem.Te­go dnia była prze­ciętna po­go­da, może nie pamiętam. Od dwor­ca był spo­ry ka­wałek. Szłam pie­szo. Przez cały czas pro­wadziłam mo­no­log, jak­bym się bała ot­worzyć ust. Za­py­tałam o Ciebie. Słyszałam każde słowo, nie tyl­ko do niej. Mam ideal­ny słuch. Szep­tałam, byś nie czuła drżące­go głosu. Nie pop­ro­siłam dru­gi raz. Po wyjściu dos­tałam trzy głuche te­le­fo­ny. Nie wiem od ko­go. Nie przed­sta­wił się. Od­jechałam os­tat­ni raz.Wys­tar­czy tyl­ko za­mienić Ludzie którzy nie pot­ra­fią od­nieść suk­ce­su w życiu, nieus­tannie pat­rzą pod no­gi, aby omi­jać przysłowiowe kłody. Nie zdając so­bie spra­wy, że przyczyną ich po­rażek jest właśnie ciągłe za­pat­rze­nie w dół.